Vivi jak ja kupilam rodzicom tego malucha to odrazu zakupilam 2 smycze z szelkami (takie urocze, ze skrzydelkami na pleckach)..mowilam,ze ten piesek nie ma byc wychowywany jak na wsi i jak jego poprzedniczka ( Saba byla terirem, zyla 13 lat i miala raka wiec trzeby bylo ja uspic- ale tez cale zycie biegala samopas!

), ze maja go wyprowadzac na smyczy..ale oczywiscie robili po swojemu, bo co sie moze stac na spokojnym osiedlu

Mowilam,ze to nie wczesne lata 90te kiedy raz na jakis czas przejechalo auto, ze teraz tych golfiarzy-gowniarstwa jezdzi mase i szaleja..no ale nie, teraz lepiej plakac

Mam ogromny zal do rodzicow, juz jeden moj ukochany zwierzak zdechl, tez bylam na urlopie a tydzien pozniej sie okazalo,ze utopil sie w basenie

Tez wtedy prosilam,zeby sposcic wode,ze po co to stoi jak nikt sie nie kapie, mnie nie ma itd..ale co tam, niech sobie jest..i kot sie utopil... teraz ten piesek..powiedzialam im dzisiaj,ze juz nigdy ale to nigdy nie dostana zwierzaka, bo sa nieodpowiedzialni. Z calym szacunkiem do moich rodzicow,ktorych kocham , ale jak tak mozna

Dbali o niego, dmuchali,chuchali, tez byl oczkiem w glowie, ale czasem jak sie NIE CHCIALO to puszczali go samego i tragedia gotowa.
Vivi, pilnuj niuski, ja mojej Pauli na krok nie odstepuje, czy jej sie smycz podoba,czy nie..a tak jak Twoja, tylko mi ucieknie na sekunde i juz ja trudno zlapac bo dla niej to zabawa.
Szkoda mi rodzicow, tak im nagadalam dzisiaj, oboje plakali, ale musza wiedziec,ze to nie te czasy,ze pies sobie biega po dworze samopas..na pewno nie na ruchliwym osiedlu,w miescie
Teraz tylko modle sie,ze nic go nie bolalo, ze umarl bezbolesnie, mial peknieta czaszke w 3 miejscach..tata tak plakal, mial on otwarte oczka i ten jezyczek..po co ja to pisze, to jest straszne, ale co sie uspokoje tak od nowa zaczynam

ciagle go widze, jak biedy moze cierpial
