Post
autor: Eddieve » 05 maja 2006, 22:13
Nie pamietam, gdzie na niego natrafiłam wtedy...Viki, idę szukać, może dotrę.
Wiecie, nie dziwi mnie właściwie, że ci, którzy, wydawałoby się, mają wszystko i mając również dostęp do wszystkiego, sięgaja po narkotyki. Ciekawość bierze górę, a zaspokojenie jej jest łatwiejsze niż dla niejednego polskiego dzieciaka kupienie bułki. W showbiznesie chyba nieliczni dystansują się od używek, często z powodu wczesniejszych doświadczeń z nimi.
Rozumiem eksperymentowanie ( tzn. rozumiem, że trudno jest się oprzeć pokusie ), ale tkwienie w czymś, co degraduje jako człowieka, niszczy wizerunek, odbiera szacunek ludzi, rujnuje rodzinę i karierę, na którą, szczególnie w showbiznesie, tak ciężko jest sobie zapracować, gdzie trzeba ogromnej siły przebicia: najpierw, żeby zaistnieć, potem żeby się wybić, a na końcu przetrwać, a nie potrafią odejść od narktoyków? Tego nie rozumiem.
Tak jak powiedziała Viki, za dobrze mają. Po dupie nie dostali od życia, a na każde potknięcie przez "drugs" znajdują usprawiedliwienie, które inni oficjalnie łykną, choćby osobiście, po cichu, nie dawali mu wiary ( jak z tym wiatrem w Turynie ).
Zaraz napiszę o Pete Doherty i jego ostatnich doświadczeniach. Historia z tej samej szuflady.