Strona 1 z 22
Czy ratować miłość która boli?
: 10 maja 2008, 18:51
autor: Majusia
Cześć laseczki!
Chciałabym się dowiedzieć, czy Waszym zdaniem warto jest ratować miłość, która zawiodła Wasze oczekiwania? Czy należy wierzyć, że coś się zmieni i walczyć mimo wszystko czy lepiej postawić krzyżyk na takim uczuciu?
: 10 maja 2008, 20:23
autor: Katty
Majusia, jak popatrze na swoje dawne relacje to powiedzialabym , ze w tej chwili ciesze sie , ze jakos sie zakonczyly. Ciezko mi jednak odpowiedziec na Twoje pytanie bo mysle , ze zalezy co chlopak zrobil, w jakim stopniu zle sie zachowal. czy moge zapytac jaka jest Twoja sytuacja? Moze wtedy lepiej bede mogla cos doradzic..
: 10 maja 2008, 20:55
autor: Majusia
Jestem z NIM po raz drugi, mieliśmy 5 letnią przerwę, ale tamte związki były toksyczne, teraz znowu się zeszliśmy. Wyglądało, że oboje tego chcemy i przez jakiś czas było super, bo on potrafi być wspaniały, ale nagle koledzy zrobili się dla niego ważniejsi ode mnie, jak już spędzał ze mną czas to tylko chciał siedzieć w domu i oglądać tv lub spać. W ogóle nie zwraca uwagi na moje prośby, nie chce rozmawiać o swoich odczuciach i twierdzi, że ja zapsułam związek, więc go musze sama naprawić, bo on się już nie będzie starał. To tak w wielkim skrócie. Dodam, że jest zodiakalnym skorpionem i nie ma łatwego charakteru, ale ja go naprawdę kocham i nie wiem co mam robić?
: 10 maja 2008, 21:34
autor: agin4
a jeśli można zapytać dlaczego to ty zepsułaś związek
ps. mój mąż też jest skorpionem okropny znak
: 10 maja 2008, 23:35
autor: Majusia
To jest jego zdanie z tym psuciem, nie chciał mi powiedzić o co mu chodzi, ale to co z niego wyciągnęłam to np.wszystko planowałam sama i niby on nie miał nic do powiedzenie, lub kiedyś go czymś tam obraziłam i pamięta mi to do dziś (pomimo, że to było pół roku temu i go przeprosiłam), albo nie pomogłam mu w sprzątaniu (dodam, że z nim nie mieszkam), albo czepiałam się tego, że się spóźnia i takimi rzeczami niby popsułam związek. Nie wiem co o tym myśleć.
agin4 a możesz mi powiedzieć czy Twój mąż też jest taki pamiętliwy?
: 11 maja 2008, 01:48
autor: Katty
Majusia, aby zwiazek byl udany trzeba do tego dwoch osob, a nie zebys tylko TY starala sie, a on ma wszystko gdzies. Wygodnie mu tak powiedziec i zwalic wine na Ciebie. Pozatym dobry zwiazek opiera sie na komunikacji, a jezeli on nie za bardzo chce rozmawiac to wydaje mi sie , ze bedzie ciezko. Uwazam tez ze taka pamietliwosc jest straszna. przeciez jak go przeprosilas, a on nadal o tym wspomina..

Nie jest to za ladne z jego strony. osobiscie znam tez pare skorpionow, przy czym nie chce powiedziec ze wszystkie takie sa!, ale wiekszosc tych co znam, maja rzeczywiscie baaardzo ciezki charakter

Majusia, musisz sie BARDZO dobrze zastanowic czy chcesz z takim czlowiekiem dalej ciagnac. Z tego co o nim opisalas w tych paru zdaniach, nie wyglada to pozytywnie. Wiem , ze jak kogos sie kocha i na kims czlowiekowi zalezy, to bardzo ciezko przerwac taki zwiazek. Tez w takim bylam

I to co napisalas, ze on obwinial Ciebie za to sprzatanie i spoznianie sie...to jest BZDURA. Wierz mi... Jakbys sie jednak zdecydowala z nim dalej ciagnac ,to przypuszczam ,ze bedziesz miala niezla z nim zabawe. Chyba ze on sie zmieni, ale raczej faceci tak latwo sie nie zmieniaja. radzilabym poszukac kogos innego. Wiem ze latwo mi mowic, ale mysle, ze z tak ciezkim czlowiekiem nie bedziesz szczesliwa, a w kazdym razie nie jestes w tej chwili...
: 11 maja 2008, 15:47
autor: Majusia
Potrafię być z nim szczęsliwa, ale jeśli oboje się staramy, chyba masz racje Katty, że jeśli on się róznież nie będzie starał to nie ma po co się meczyć. Szkoda, bo to była moje wielka miłość i ciężko mi ją tak porzucić...
Ale dziwi mnie, że można nie do końca wierzyc w tą całą astrologię, ale coś jest jednak nie tak z tymi skorpionami

: 11 maja 2008, 16:52
autor: agin4
Majusia tak jak czytam twoje posty to tak jakbym widziała swojego męża. masz racje cos jest w tej astrologii ty chociaz wyciągnęłas coś od niego mój mąż jak się czasami obrazi to nawet niewiem o co i potrafi powiedziec przecież wiesz. a pozatym do czasu był obsesyjnie zazdrosny teraz z czasem mu to mineło podejrzewał mnie o wszystko i z wszystkimi facetami (katastrofa) ale byłam taka zakochana teraz mimo iż nie zawsze jest tak jak powinno być już się przyzwyczaiłam kocham go a on mnie pozatym jestesmy razem już siedem lat mamy dziecko więć inaczej już na wszystko patrzę. chociaz momentami też mam juz wszystkiego dosyć. Mój maż pozatym ma jeszcze jedna wadę jest strasznie nieodpowiedzialny. Ale tak samo jak twój jest moją wielką miłością nie zdradza mnie jest świetnym ojcem nigdzie sam nie wychodzi czsami do jakiegos kumpla ale bardzo sporadycznie. także jest tyle samo za co i przeciw ach czemu to życie jest takie ciężkie
: 11 maja 2008, 17:24
autor: lubika
Majusia, ja uwazam ze w zwiazku trzeba rozmawiac o problemach bo same sie nie rozwiaza niestety. Sama z doswiadczenia wiem, ze kryzysy sa do przezwyciezania ale tylko jesli oboje w zwiazku wspolpracuja. I przede wszytskim- takie zrzucanie winy na Ciebie za "pospucie zwiazku" jest naparwde nie fair

Nigdy nie jest tak- ze tylko kjedna osoba jest winna. Taka jest prawda i trzeba sie nauczyc kompromisu. Moj poprzedni zwiazek rozpadl sie w sumie przez to, ze moje chlopak mial poodbne podejscie do Twojego(przynajmniej tak mi sie wydaje). I jakos zauwazam (moze jestem niesprawiedliwa i cyniczna), ze faceci czesciej daja za wygrana w zwiazku, kiedy juz pojawiaja sie klopoty. Oczekuja cudu, i zeby bron Boze nie "naprawianie" nie wymagalo od nich wysilku, a jesli kompromis- to tylko partnerka. moze jestem niesprawiedliwa, ale duuzo takich przykladow widzialam i przezylam troche tez.
Trzymam kciuki, zeby udalo Wam sie wypracowac jajis kompromis. Bo tez wiem jak to jest starcic love of my life

Trzeba walczyc. Warto. ale sama na barkach tego nie uniesiesz.
Pozdrawiam
: 11 maja 2008, 18:33
autor: Majusia
Dziweczynki dziękuje bardzo za słowa otuchy, postaram się z nim jeszcze porozmawiać i wyczuć, czy ma zamiar bardziej się angażować czy nie, bo stracić go nie chce, ale męczyć się z nim całe życie też mi się nie widzi. Agin4 widze, że Twój mąz niewiele różni się od mojego chłopaka. Też bywal zazdrosny, ale jemu nie można nic zarzucić jeśli chodzi o inne dziewzyny. Jest miły dla wszystkich ale niedozwolonych barier nie przekracza i to też wiele dla mnie znaczy, bo byłam kiedyś zdradzona. Ma więc swoje za uszami, ale dobre cechy też ma :| Lubika właśnie boje się tego, że kiedyś będe miała sobie za złe, że nie walczyłam o swoją wielką miłość.