czy macie jakieś swoje dziwactwa i przyzwyczajenia?
: 31 gru 2005, 01:40
zacznę może od kilku własnych:
mam manie:
- mycia zebów (robie to po kazdym jedzeniu, zawsze, nawet na uczelnie czy na zakupy do hipermarketu nosze ze soba paste i szczoteczke do zebow i zawsze myje) boję sie, ze mi zżółkną, albo że coś mi tam utkwi
- nie znosze korzystac z toalet publicznych, dotykac tam klamek, czy kurkow od kranu, korzystam tylko w ostatecznej ostatecznosci
- nie nawidzę żeby ktos dotykał mojej twarzy, zawsze mi sie wydaje, że twarz się jakoś szybciej brudzi
- mam do twarzy osobny ręcznik i nigdy nie wycieram buzi ręcznikiem do całego ciała
- jak ide pod prysznic, to zwykle czytam etykietki z szamponow, odzywek do wlosow i wszystkiego co tam stoi, i czytam mimo ze juz czytalam (bo za kazdym niemal razem czytam)
- nie moge zasnac jak widze ze cos w moim pokoju jest przestawione chocby o kilka centymetrow, wstaje i przestawiam
- musze miec osobną koldrę jak z kimś śpię
- zawsze jak gdzies wychodze, chocby z psem czy z kims na spacer, biore torbe lub torebke z roznymi rzeczami od dowodu i prawa jazdy, przez chusteczki higieniczne, szminke, blyszczyk, szczoteczke i paste do zebow, nici dentystyczne i inne rzeczy, jak pakuje do tej torby, to mi sie wydaje wszystko potzrebne, zwykle nie uzywam zadnej z tych rzeczy...
- brzydze sie motyli, sa takie pyłkowate, zadnego nie dotkne, a jak jakis lata kolo mnie to uciekam, nawet takich sztucznych do firanek sie brzydze...
- moj pokoj jest na samym koncu domu, i czesto jak zasypiam to mi sie wydaje ze po domu chodzi morderca, pozabija wszystkich a do mnie nie trafi i tylko ja ocaleje i zostane sama...
- zawsze się boję jak cała rodzina jedzie gdzies bezemnie (a ja siedze w pustym domu), że będą mieli wypadek i zginą i zostane sama - ciągle do nich dzwonię, zeby sie upewnic, ze jeszcze zyją
- nie lubię jak idę spać a poduszka jest ciepła (jasiek) - zawsze ją "uzimniam"
- nawet w lecie zasypiam szczelnie nakryta (potem w nocy przez sen się juz rozkrywam) teraz to już z przyzwyczajenia, ale jak byłam mała to wszystko musiało być zakryte bo bałam sie, że jak będzie jakaś kończyna odkryta to mnie coś co mieszka pod łóżkiem złapie i wciągnie a potem zeżre
- nie lubie jak są naczynia naskładane w zlewie, jak jestem u koleżanek w ich wynajmowanym mieszkaniu i mają naczynia w zlewie to im myję, to mam po tym jak mi babcia opowiadała, że trzeba myć bo może wody zabraknąc i nie bedzie w czym jeść, albo że jakby był w nocy pożar, to strażacy pomyślą, że w tym domu świntuchy mieszkają
- rozmawiam z moim psem, ale to nie jest najgorsze, casem mowie siostrze co mi odpowiedzial, np. "a wiesz Suzi mowila, ze woli jak jej zakladamy niebieska spineczke bo jej lepiej wspolgra z kolorem oczu" (to york i musi miec spinane wloski) albo przychodze do kolezanki tez posiadaczki psa (golden retrivera) i mowie "Suzi pozdrawia Aresa, pyta kiedy wpadnie, bo musza sobie porozmawiac" (Suzi kocha Aresa tak nawiasem mowiac) - naprawde dziwna jestem...
- papier toaletowy musi byc powieszony tak, żeby zwisający koniec był blizej sciany
- woda w sedesie musi być niebieska inaczej mi sie wydaje, ze w kibelku jest jakos niesympatycznie
- lubie czytać w kibelku, tam jest zawsze spokoj (mam tam pełno Cosmo i tego typu gazet i czesto mi sie zdarza czytac kilka razy ten sam artykul, nie dlatego ze jest ciekawy, ale dla samego czytania) czasem ide do kibelka tylko po to, zeby cos poczytac
- denerwują mnie ludzie, ktorzy się co chwile przesiadają w autobusie, z podwojnego siedzenia przy przejsciu pod okno jak sie zwolni, a potem z tego pod oknem na pojedyncze po przeciwnej stronie tylem do kierunku jazdy, a potem na pojedyncze przodem.... wrrrr... albo jak sie pchaja przez zapchany autobus z konca na poczatek (lub odwrotnie) zeby usiasc na 1 przestanek!!!
- brzydze sie w ogole autobusow i tramwajow zwlaszcza rurek do trzymania, zawsze ogladam kto sie trzymal przede mna danej rurki, jak mial brudne rece, paznokcie albo podejrzana wysypke to sie lapie w innym miejscu albo innej rurki ( zawsze mi sie przypomina dermatologia i wszystkie zakaźne przypadki jakie ogladalismy w klinice na zajeciach, ble)
- zawsze wącham kosmetyki zanim je kupię, nawet cienie do powiek czy pudry do twarzy, jak coś nieprzyjemnie pachnie nie kupuje bo się boję, że mnie uczuli
- zawsze też wącham jedzenie, jak mi się zapach nie spodoba to nie jem
- w sklepie samoobslugowym jak cos biorę to staram sie wziasc takie, ktorego nikt wczesniej nie dotykał, coś z samego konca, ze spodu
- zawsze sprawdzam date wazności, nie tylko jedenia ale nawet gąbki czy pumeksu
- jak mam przy soebie niewiele gotówki czyli tak mniej wiecej odliczone na coś, to sie boję ze przy kasie sie okaze ze ta rzecz co ją kupuję podrożała i mi nie starczy... (nawet jak sprawdze cene na czytniku)
no, jak mi sie cos jeszcze przypomni dziwacznego to napisze :)
mam manie:
- mycia zebów (robie to po kazdym jedzeniu, zawsze, nawet na uczelnie czy na zakupy do hipermarketu nosze ze soba paste i szczoteczke do zebow i zawsze myje) boję sie, ze mi zżółkną, albo że coś mi tam utkwi
- nie znosze korzystac z toalet publicznych, dotykac tam klamek, czy kurkow od kranu, korzystam tylko w ostatecznej ostatecznosci
- nie nawidzę żeby ktos dotykał mojej twarzy, zawsze mi sie wydaje, że twarz się jakoś szybciej brudzi
- mam do twarzy osobny ręcznik i nigdy nie wycieram buzi ręcznikiem do całego ciała
- jak ide pod prysznic, to zwykle czytam etykietki z szamponow, odzywek do wlosow i wszystkiego co tam stoi, i czytam mimo ze juz czytalam (bo za kazdym niemal razem czytam)
- nie moge zasnac jak widze ze cos w moim pokoju jest przestawione chocby o kilka centymetrow, wstaje i przestawiam
- musze miec osobną koldrę jak z kimś śpię
- zawsze jak gdzies wychodze, chocby z psem czy z kims na spacer, biore torbe lub torebke z roznymi rzeczami od dowodu i prawa jazdy, przez chusteczki higieniczne, szminke, blyszczyk, szczoteczke i paste do zebow, nici dentystyczne i inne rzeczy, jak pakuje do tej torby, to mi sie wydaje wszystko potzrebne, zwykle nie uzywam zadnej z tych rzeczy...
- brzydze sie motyli, sa takie pyłkowate, zadnego nie dotkne, a jak jakis lata kolo mnie to uciekam, nawet takich sztucznych do firanek sie brzydze...
- moj pokoj jest na samym koncu domu, i czesto jak zasypiam to mi sie wydaje ze po domu chodzi morderca, pozabija wszystkich a do mnie nie trafi i tylko ja ocaleje i zostane sama...
- zawsze się boję jak cała rodzina jedzie gdzies bezemnie (a ja siedze w pustym domu), że będą mieli wypadek i zginą i zostane sama - ciągle do nich dzwonię, zeby sie upewnic, ze jeszcze zyją
- nie lubię jak idę spać a poduszka jest ciepła (jasiek) - zawsze ją "uzimniam"
- nawet w lecie zasypiam szczelnie nakryta (potem w nocy przez sen się juz rozkrywam) teraz to już z przyzwyczajenia, ale jak byłam mała to wszystko musiało być zakryte bo bałam sie, że jak będzie jakaś kończyna odkryta to mnie coś co mieszka pod łóżkiem złapie i wciągnie a potem zeżre
- nie lubie jak są naczynia naskładane w zlewie, jak jestem u koleżanek w ich wynajmowanym mieszkaniu i mają naczynia w zlewie to im myję, to mam po tym jak mi babcia opowiadała, że trzeba myć bo może wody zabraknąc i nie bedzie w czym jeść, albo że jakby był w nocy pożar, to strażacy pomyślą, że w tym domu świntuchy mieszkają
- rozmawiam z moim psem, ale to nie jest najgorsze, casem mowie siostrze co mi odpowiedzial, np. "a wiesz Suzi mowila, ze woli jak jej zakladamy niebieska spineczke bo jej lepiej wspolgra z kolorem oczu" (to york i musi miec spinane wloski) albo przychodze do kolezanki tez posiadaczki psa (golden retrivera) i mowie "Suzi pozdrawia Aresa, pyta kiedy wpadnie, bo musza sobie porozmawiac" (Suzi kocha Aresa tak nawiasem mowiac) - naprawde dziwna jestem...
- papier toaletowy musi byc powieszony tak, żeby zwisający koniec był blizej sciany
- woda w sedesie musi być niebieska inaczej mi sie wydaje, ze w kibelku jest jakos niesympatycznie
- lubie czytać w kibelku, tam jest zawsze spokoj (mam tam pełno Cosmo i tego typu gazet i czesto mi sie zdarza czytac kilka razy ten sam artykul, nie dlatego ze jest ciekawy, ale dla samego czytania) czasem ide do kibelka tylko po to, zeby cos poczytac
- denerwują mnie ludzie, ktorzy się co chwile przesiadają w autobusie, z podwojnego siedzenia przy przejsciu pod okno jak sie zwolni, a potem z tego pod oknem na pojedyncze po przeciwnej stronie tylem do kierunku jazdy, a potem na pojedyncze przodem.... wrrrr... albo jak sie pchaja przez zapchany autobus z konca na poczatek (lub odwrotnie) zeby usiasc na 1 przestanek!!!
- brzydze sie w ogole autobusow i tramwajow zwlaszcza rurek do trzymania, zawsze ogladam kto sie trzymal przede mna danej rurki, jak mial brudne rece, paznokcie albo podejrzana wysypke to sie lapie w innym miejscu albo innej rurki ( zawsze mi sie przypomina dermatologia i wszystkie zakaźne przypadki jakie ogladalismy w klinice na zajeciach, ble)
- zawsze wącham kosmetyki zanim je kupię, nawet cienie do powiek czy pudry do twarzy, jak coś nieprzyjemnie pachnie nie kupuje bo się boję, że mnie uczuli
- zawsze też wącham jedzenie, jak mi się zapach nie spodoba to nie jem
- w sklepie samoobslugowym jak cos biorę to staram sie wziasc takie, ktorego nikt wczesniej nie dotykał, coś z samego konca, ze spodu
- zawsze sprawdzam date wazności, nie tylko jedenia ale nawet gąbki czy pumeksu
- jak mam przy soebie niewiele gotówki czyli tak mniej wiecej odliczone na coś, to sie boję ze przy kasie sie okaze ze ta rzecz co ją kupuję podrożała i mi nie starczy... (nawet jak sprawdze cene na czytniku)
no, jak mi sie cos jeszcze przypomni dziwacznego to napisze :)