Moj facet zyje na moj koszt
: 01 mar 2009, 19:22
Witajcie,
sporo sie nad tym watkiem zastanawialam dziewczyny. Temat mowi sam za siebie. Mysle, ze rowniez nie jestem jedyna czyjas kobieta, ktora dzielnie pakuje swoje pieniazki w swojego partnera. Mysle, ze to nasza narodowa cecha: rzucamy sie na prace, jestesmy pilne i zarabiamy pieniazki. Wieksze, ale czesto mniejsze, w kazdym razie uczciwe. Nasi rodzice w Polsce za czasow socjalizmu nie mieli lekko, my za to mozemy pracowac za granica i przenosimy to uczciwe nastawienie do pracy wszedzie. Tylko ze czasem sie tak zdarza, ze pracus wcale nie trafia na pracusia, jak to ze mna wlasnie sie zdazylo.
Moj facet jest swietny. Daje mi duzo ciepla i wsparcia. Moja samoocena jest dzieki niemu duzo lepsza i jestem z nim szczesliwa w PRAWIE wszystkich aspektach. Poza finansowym.
Obecnie przynosze do domu 3 razy wiecej pieniedzy, niz on. Dodatkowo zarabiam "mimochodem" jeszcze ok jedna trzecia tego, co on przez miesiac. Co nie oznacza, ze mamy razem duzo pieniedzy. Nie. Moze i moje mnie sama by zadowolily (chociaz to polowa przecietnej pensji), ale na pewno nie nas dwoch. A ja ciagle wyrozumiala. Wiem, ze z ta wyrozumialoscia trzeba skonczyc. Wiem, ze mowienie prawdy wprost daje duzo lepsze rezultaty, niz przymykanie oczu na jego dywagacje. Ale nie wiem, jak nim tak poruszyc, zeby sie wreszcie wzial w garsc i poszukal czegos, co daje pieniazki.
Pokrotce: mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu, nie stac nas na chocby uzywany samochod, do niedawna pralam wszystko za pomoca pralki "Franii", jesli kojarzycie taki antyk. A ja przez swoje inne, wazniejsze zasady w zyciu, jak pielegnowanie przyjazni, rozwoju duchowego, ksztaltowanie osobowosci i kulture osobista, bagatelizowalam problem, ze utrzymanie nas obu prawie od samego poczatku spoczelo na moich barkach. Dlatego chcialabym w tym watku skoncentrowac sie tylko na kwesti: jak poruszyc faceta do zarabiania na siebie.
i jeszcze dlugodystansowo: jak go do tego ukierunkowac, aby zarabial na siebie, na swoje dzieci (ktore kiedys bedzie mial), na wlasny dom i samochod. Ja sie sama o siebie juz finansowo odpowiednio zatroszcze i nie bede od niego nic potrzebowala :)
Jesli ktoras z was ma jakies rady, bede wdzieczna. Jak was znam (z watkow), jest tu duzo dziewczyn z doswiadczeniem, jesli chodzi o facetow. Ja sie chetnie doucze :)
sporo sie nad tym watkiem zastanawialam dziewczyny. Temat mowi sam za siebie. Mysle, ze rowniez nie jestem jedyna czyjas kobieta, ktora dzielnie pakuje swoje pieniazki w swojego partnera. Mysle, ze to nasza narodowa cecha: rzucamy sie na prace, jestesmy pilne i zarabiamy pieniazki. Wieksze, ale czesto mniejsze, w kazdym razie uczciwe. Nasi rodzice w Polsce za czasow socjalizmu nie mieli lekko, my za to mozemy pracowac za granica i przenosimy to uczciwe nastawienie do pracy wszedzie. Tylko ze czasem sie tak zdarza, ze pracus wcale nie trafia na pracusia, jak to ze mna wlasnie sie zdazylo.
Moj facet jest swietny. Daje mi duzo ciepla i wsparcia. Moja samoocena jest dzieki niemu duzo lepsza i jestem z nim szczesliwa w PRAWIE wszystkich aspektach. Poza finansowym.
Obecnie przynosze do domu 3 razy wiecej pieniedzy, niz on. Dodatkowo zarabiam "mimochodem" jeszcze ok jedna trzecia tego, co on przez miesiac. Co nie oznacza, ze mamy razem duzo pieniedzy. Nie. Moze i moje mnie sama by zadowolily (chociaz to polowa przecietnej pensji), ale na pewno nie nas dwoch. A ja ciagle wyrozumiala. Wiem, ze z ta wyrozumialoscia trzeba skonczyc. Wiem, ze mowienie prawdy wprost daje duzo lepsze rezultaty, niz przymykanie oczu na jego dywagacje. Ale nie wiem, jak nim tak poruszyc, zeby sie wreszcie wzial w garsc i poszukal czegos, co daje pieniazki.
Pokrotce: mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu, nie stac nas na chocby uzywany samochod, do niedawna pralam wszystko za pomoca pralki "Franii", jesli kojarzycie taki antyk. A ja przez swoje inne, wazniejsze zasady w zyciu, jak pielegnowanie przyjazni, rozwoju duchowego, ksztaltowanie osobowosci i kulture osobista, bagatelizowalam problem, ze utrzymanie nas obu prawie od samego poczatku spoczelo na moich barkach. Dlatego chcialabym w tym watku skoncentrowac sie tylko na kwesti: jak poruszyc faceta do zarabiania na siebie.
i jeszcze dlugodystansowo: jak go do tego ukierunkowac, aby zarabial na siebie, na swoje dzieci (ktore kiedys bedzie mial), na wlasny dom i samochod. Ja sie sama o siebie juz finansowo odpowiednio zatroszcze i nie bede od niego nic potrzebowala :)
Jesli ktoras z was ma jakies rady, bede wdzieczna. Jak was znam (z watkow), jest tu duzo dziewczyn z doswiadczeniem, jesli chodzi o facetow. Ja sie chetnie doucze :)