Ja wyobraź sobie moją żonę(obecną i jedyną) prosiłem żeby mnie umówiła ze swoją koleżanką( jeździliśmy do tamtej do szpitala) i zwierzałem się Jej ze wszystkich moich sercowych problemów.....potem jak już coś do Niej poczułem to wyrzucała mnie z domu, a ja szedłem do koleżanki kilka pięter niżej i wracałem z kwiatkiem..........
ile ja przeszedłem
Jakby wtedy ktoś powiedział , że będziemy małżeństwem...a tu popatrz już 14 latek......a ona coraz bardziej mi się podoba ............nie mogę tego zrozumieć
strach pomyśleć co będzie za kolejne naście albo dziesiąt lat :lol:
oczywiście zdarzy mi się na nią tupnąć i krzyknąć ... bo wiesz tak dla dyscypliny i żeby wiedziała kto tu rządzi :lol: :lol:
Tylko wydaje mi się , że wtedy inaczej podchodziliśmy do tych spraw , teraz jak czytam wypowiedzi naszych osiemnastek to przyznam , że włos mi się jeży bo za pare lat mój syn może stanąć na ich drodze (a cholerka przystojniaka rośnie) i wtedy....









