jednak i tak główne pytanie brzmi czy jest dziwką
Zakładamy, ze dochodzimy do wspólnego wniosku (tak tak wiem, ze to niemożliwe

, ale zmuście swoja wyobraxnie) że jest dziwką. Wniosek jaki mi się nasuwa brzmi: no i co z tego?? Nawet jeśli jest to co mamy ją nienawidzieć, potępiać spalić na stosie?? Robi to co robi i pewnie ma wiekszą satysfakcję z pracy niż połowa z nas. i jeszcze do tego uszczęsliwia tysiące facetów za jednym zamachem

. nie chce, zeby to zabrzmiało, ze załuję, ze nie jestem "aktorką". Ale uwazam, że droge życiową kazdy wybiera sobie sam i grunt, żeby w wwieku 60 lat stwierdził kurde fajne było to życie i jedyny żal jaki bedzie miła to to że dobiega końca.
Co do postawionej tezy przez Eweline, a co gyby wasze córki zostały "aktorkami". NIe wiem co bym zrobiła, mam nadzieję, ze wychowam dzieci tak, zeby miały szacunek dla siebie dla swojego ciała i dla innych i były dobrymi ludźmi a co bedą chciały robić w zyciu to już od nich zależy. Ty pewnie w ramach moralnej poprawności wywaliłabyś jaz domu i wykreśliła ze swego życia??
...nie mĂĆÂłw nic, nie chce wiedzieĂĆÂŚ co naprawdĂĆÂŞ dzieje siĂĆÂŞ dokoĂâÂła nas...