Post
autor: Magia » 31 lip 2006, 20:07
Kochana Ghostdog, musisz zmienić środowisko. Nie możesz trwać dalej w tej sytuacji bo w przeciwnym wypadku dostaniesz na główke. Jeżeli Ty nie chcesz wyprowadzić się to postaraj zmusić do tego jego. Jeżeli on tego jeszcze nie zaproponował to znaczy, że jest niezłym sadystą. Sytuacja w której z Wami mieszka jeszcze ktoś (jego kolega) działa na jego plus. Lepiej żebyś to Ty miała wokół siebie bratnie dusze. Sytuacja w której jesteś nie jest bez wyjścia. Musicie podagać co dalej, chyba on jest na tyle dorosły żeby podjąc jakąś decyzję. Jeżeli definitywnie roztaliście się to musicie coś postanowić. Wiem, że dawać takie rady jest łatwo a znaleźć się w centrum całej sytuacji i logicznie myśleć w takim stresie jest niełatwo.
Zacytuję Tobie moją ukochaną skandalizująca chorwacką autorkę Verdanę Rudan "Miłość od ostatniego wejrzenia"
....znajdz mieszkanie i żyj sama, dojdź do siebie sama...
jesteś opęntana poczuciem winy, sprawiedliwością, niesprawiedliwością, wiarą w dozgonną miłość. Życie to coś innego, rżnięcie plus cała masa westchnień i potu. Życie jest gimnastyką. Ile sił włożysz, tych właściwych sił, we właściwy projekt, tyle otrzymasz z powrotem. Nigdy nie można wkładać w miłośc wszystkiego. Miłość, lub to co uważasz za miłość, totalne oddanie się komuś, kto ma miedzy nogami coś, czego nie masz Ty, to nie jest miłość. To nieporozumienie. Mężczyzni to istoty które dają nam orgazm i pieniądze, nie zawsze w tym pakiecie, tego należy oczekiwać, reszta to kłamstwa i propaganda....
Wiem, że nie mogę być obiektywna w stosunku do Twojej sytuacji, to Ty musisz zdeydowac co jest dla Ciebie najlepsze.
Mam kilka lektur, które czytam kiedy jestem na maxa wkur..... min. to Eric-Emmanuela Smitta "Małe zbrodnie małżeńskie" - Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą :lol: . Na pewno to Cię rozbawi lub książki Krystyny Kofty typu "Gdyby kobiety zamilkły"..
Trzymaj się cieplutko, miej siły....