MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: marta20wawa » 02 lip 2009, 09:46

Michitka pisze:Wiecie co też znałam (znam) męzczyznę po 40tce, piękne słówka itp
ale przeważnie brak czasu --no chyba, że wtedy kiedy on ma, weekendy to zawsze z dziecmi, żadnych wakacji razem, wieczorów, wyjść --bo tak ma ułożone życie (rozwodnik)..
prędzej bym powiedziała, że traktował jak "szaleństwo", by odwyższyć swoje ego...

też znałam takiego. 40-stka, żona, pięna córeczka. Miły, symatyczny, czuły, zabawny, dojrzały, itd czułe słówka, 1000 smsów na minute co 10 min telefon i godzinne rozmowy-życie nabierało kolorów, super sex czego można jeszcze chcieć...
tylko że w tym wszystkim zabrakło czasu dla niej - spotkania tylko co 2 weekendy, zero wspólnych wakacji i planów (które na poczatku były, pozniej jakos sie rozmyły :/), zero wspólnych wieczorów i problemów czy radości. Dobrze, że życie toczy sie dalej a z tego doświadczenia wyciągneła same pozytywy (z jego zachowania)mowie tu jaki facet może być dobry...i niczego nie żałuje!
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

magdoonia
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 989
Rejestracja: 04 maja 2009, 11:33

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: magdoonia » 02 lip 2009, 10:37

marta20wawa pisze:
magdoonia pisze:
foxxia pisze:
Qrczę, ale to pięknie powiedziane.
Mam nadzieję, że zejdę się znowu kiedyś z moją miłością.
Ach.... :-? to wszystko jest tak bardzo skomplikowane arf

wszystko co skomplikowane przy odrobinie chęci i dobrej woli może sie ułożyć ( o ile ta osoba naprawde jest tego warta) -powodzenia!

Otóż to. Facet, w którym zakochałam się na maxa, a z którym drogi mi się rozeszły, tak naprawdę to ... nie wiem czy jest wart mojego uczucia.
Nie chcę aby zabrzmiało to egoistycznie, a tak brzmi, niestety. To wszystko jest po prostu zbyt skomplikowane:(
Prawdę mówiąc to, z perspektywy czasu uważam, że to obiekt moich uczuć jest właśnie egoistą i samolubem arf

Trochę relacja między nami była jak zabawa w kotka i myszkę. On mnie goni ja uciekam, potem na odwrót:)

Na początku naszej znajomości strasznie mnie osaczył i można powiedzieć, że chyba spłoszył, za szybko oczekiwał pewnych zobowiązań i poświęceń. Dla mnie było za szybko.

On oczekiwał ogromnego poświęcenia z mojej strony, ja nie mogłam zdobyć się na rzucenie wszystkiego dla Niego i tak naprawdę realizowanie jego marzeń.
Co prawda miłość wymaga poświęceń i kompromisów, ale czy kosztem własnego życia i marzeń. No nie sądzę abym mimo ogromnego uczucia, którym Go obdarzyłam, tak naprawdę była szczęśliwa nie mając swojego życia.

Czasami słyszy się o kobietach, które poświęcają się dla facetów, tzn facet robi karierę, zarabia kasę, rozwija się, a małżonka dmucha w ognisko rodzinne, zero pracy, własnych pieniędzy, przyjaciół, no bo facet najważniejszy.

Tkwi sobie kobiecina w takim letargu. No i co? Nagle się okazuje, że owszem facet kocha, jak najbardziej, 5, 10, 15 lat ... a potem przestaje kochać :-? No i babka zostaje z ręką w nocniku, za przeproszeniem. Zostawia ją np.: dla innej kobiety, ciekawszej, może młodszej, z pasjami, z własnym hobby.

Ja uważam, że miłość jest fantastyczna i nieszczęśliwi są Ci co jej nie zaznali, ale mężczyzna i kobieta muszą mieć swoje życie.
Nie wolno poświęcać się dla kogoś (oczywiście w negatywnym znaczeniu tego słowa).
Chodzi mi o to, że nie może być tak, że potrzeby faceta mają stać ponad potrzebami kobiety.

Czy mam rację? Może się mylę. Nie wiem. Każdy przypadek jest inny. Inne emocje. Inne relacje.

Nie potrafię zapomnieć o facecie, w którym się zakochałam i chciałabym abyśmy byli razem, ale nie na tylko i wyłącznie jego warunkach... :)
zrezygnowałam z forum!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Awatar użytkownika
nesia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3812
Rejestracja: 29 gru 2006, 12:47

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: nesia » 02 lip 2009, 11:09

magdoonia pisze:[

Ja uważam, że miłość jest fantastyczna i nieszczęśliwi są Ci co jej nie zaznali, ale mężczyzna i kobieta muszą mieć swoje życie.
Nie wolno poświęcać się dla kogoś (oczywiście w negatywnym znaczeniu tego słowa).
Chodzi mi o to, że nie może być tak, że potrzeby faceta mają stać ponad potrzebami kobiety.
W tej kwesti mam identyczne zdanie i w zasadzie z tego co widzę, takie związki gdzie oboje partnerów mają cos do powiedzenia w każdej kwestii i na każdy temat, zona swobodnie moze wyrazic swoja opinie i odwrotnie - zyje się spokojniej, partnersko, nie ma zahukania. Takie związki są zdrowsze.
23.02.07 - ;)

Uroda to weksel honorowany na całym świecie za okazaniem.
Giacomo Casanova

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: marta20wawa » 02 lip 2009, 13:46

Otóż to. Facet, w którym zakochałam się na maxa, a z którym drogi mi się rozeszły, tak naprawdę to ... nie wiem czy jest wart mojego uczucia.
Nie chcę aby zabrzmiało to egoistycznie, a tak brzmi, niestety. To wszystko jest po prostu zbyt skomplikowane:(
Prawdę mówiąc to, z perspektywy czasu uważam, że to obiekt moich uczuć jest właśnie egoistą i samolubem arf

Trochę relacja między nami była jak zabawa w kotka i myszkę. On mnie goni ja uciekam, potem na odwrót:)

Na początku naszej znajomości strasznie mnie osaczył i można powiedzieć, że chyba spłoszył, za szybko oczekiwał pewnych zobowiązań i poświęceń. Dla mnie było za szybko.

On oczekiwał ogromnego poświęcenia z mojej strony, ja nie mogłam zdobyć się na rzucenie wszystkiego dla Niego i tak naprawdę realizowanie jego marzeń.
Co prawda miłość wymaga poświęceń i kompromisów, ale czy kosztem własnego życia i marzeń. No nie sądzę abym mimo ogromnego uczucia, którym Go obdarzyłam, tak naprawdę była szczęśliwa nie mając swojego życia.

Czasami słyszy się o kobietach, które poświęcają się dla facetów, tzn facet robi karierę, zarabia kasę, rozwija się, a małżonka dmucha w ognisko rodzinne, zero pracy, własnych pieniędzy, przyjaciół, no bo facet najważniejszy.

Tkwi sobie kobiecina w takim letargu. No i co? Nagle się okazuje, że owszem facet kocha, jak najbardziej, 5, 10, 15 lat ... a potem przestaje kochać :-? No i babka zostaje z ręką w nocniku, za przeproszeniem. Zostawia ją np.: dla innej kobiety, ciekawszej, może młodszej, z pasjami, z własnym hobby.

Ja uważam, że miłość jest fantastyczna i nieszczęśliwi są Ci co jej nie zaznali, ale mężczyzna i kobieta muszą mieć swoje życie.
Nie wolno poświęcać się dla kogoś (oczywiście w negatywnym znaczeniu tego słowa).
Chodzi mi o to, że nie może być tak, że potrzeby faceta mają stać ponad potrzebami kobiety.

Czy mam rację? Może się mylę. Nie wiem. Każdy przypadek jest inny. Inne emocje. Inne relacje.

Nie potrafię zapomnieć o facecie, w którym się zakochałam i chciałabym abyśmy byli razem, ale nie na tylko i wyłącznie jego warunkach... :)

najpierw piszesz ze on nie jest wart Twojego uczucie, pozniej ze jednak chciałabys z nim być. Może powinnaś zastanowić sie czego naprawde chcesz i wziąść pod uwage to że "tego kwiatu to pół światu" osobiście uważam że 2 razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi, ale możesz mieć inne zdanie.
Ja nigdy nie zrezygnuje ze swoich znajomości dla faceta, nie ma takiej opcji! albo sie z tym pogodzi, albo znajde takiego któremu nie bedzie to przeszkadzało.
Masz racje-nie może być tak że jego potrzeby są najważniejsze a pozniej gdzies na końcu jestem ja, bo go kocham i ja sie nie licze-co to to nie :)
napisałas że kobieta i mężczyzna muszą mieć swoje życie-co przez to rozumiesz? Bo jako małżeństwo powinni życ razem a nie każde w swoja strone, ale tym samym nie odcinac sie od swiata!
W każdym razie jeśli naprawde chcesz być z tym chłopakiem, to może warto z nim pogadać tak normalnie, szczerze od serca. Zobaczysz co on myśli na ten temat i podjemiecie najwłaściwsza decyzje 8-)
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

magdoonia
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 989
Rejestracja: 04 maja 2009, 11:33

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: magdoonia » 02 lip 2009, 14:28

marta20wawa pisze:
Może powinnaś zastanowić sie czego naprawde chcesz i wziąść pod uwage to że "tego kwiatu to pół światu" osobiście uważam że 2 razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi, ale możesz mieć inne zdanie.
Ja nigdy nie zrezygnuje ze swoich znajomości dla faceta, nie ma takiej opcji! albo sie z tym pogodzi, albo znajde takiego któremu nie bedzie to przeszkadzało.
Masz racje-nie może być tak że jego potrzeby są najważniejsze a pozniej gdzies na końcu jestem ja, bo go kocham i ja sie nie licze-co to to nie :)
napisałas że kobieta i mężczyzna muszą mieć swoje życie-co przez to rozumiesz? Bo jako małżeństwo powinni życ razem a nie każde w swoja strone, ale tym samym nie odcinac sie od swiata!
W każdym razie jeśli naprawde chcesz być z tym chłopakiem, to może warto z nim pogadać tak normalnie, szczerze od serca. Zobaczysz co on myśli na ten temat i podjemiecie najwłaściwsza decyzje 8-)
W moim przypadku to jest tak: serce podpowiada, że mam iść do niego, ale rozum mówi, że lepiej nie :-D

Co do drugiej części Twojej wypowiedzi to sama sobie odpowiedziałaś:) : ,,Kobieta i mężczyzna jako małżeństwo powinni żyć razem, a nie każde w swoja stronę, ale tym samym nie odcinać się od świata!,, - dokładnie o to mi chodziło! Nic dodać i nic ująć:)
zrezygnowałam z forum!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: marta20wawa » 02 lip 2009, 17:17

magdoonia znam to uczucie kiedy rozum nie idzie w parze z sercem - to trudne, ale takie życie. Pocieszając Cie - nie jestes w tym osamotniona, ja tez tak miałam, pierwszym razem wybrałam rozumem- i dobrze zrobiłam, drugim starałam sie wybrać sercem i tkwie teraz w związku 5 lat i niewiem jak powiedziec "żeganaj" ....
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

magdoonia
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 989
Rejestracja: 04 maja 2009, 11:33

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: magdoonia » 03 lip 2009, 08:43

marta20wawa pisze: starałam sie wybrać sercem i tkwie teraz w związku 5 lat i niewiem jak powiedziec "żeganaj" ....
O qrde!!!
Nie umiem nic doradzić ani podpowiedzieć. Trudna sprawa...
zrezygnowałam z forum!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: marta20wawa » 03 lip 2009, 12:14

magdoonia bardzo trudna...
ale wiesz wczoraj miałam kolejna rozmowe, widze ze on mnie bardzo kocha ponad życie, może to jest ważne, może warto wrócic do tego co było... sama nie wiem. Mam fajne i miłe wspomnienia, tak naprawde po zaręczynach zrobiło sie jakos nie tak, poszłam dalej do szkoly, nie miałam czasu dla niego bo nauka ważniejsza-ale teraz sa efekty. Oddalilismy sie od siebie i to bardzo, ale za to mam super oceny a to już mgr
Może spróbuje ten ostatni raz - tak mu powiedziałam. Może ktos pomysli ze nie mam serca, czy ze jestem jakas okrutna, ale chyba ważne jest zeby obydwie osoby były szczesliwe jeśli nie potrafja przy sobie to musza bez siebie. A może ta ostatnia szansa sprawi ze bedziemy naprawe szczęsliwi?
On teraz chce budowac dom dla nas... qrde jakie to życie trudne i skomplikowane :/
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

samanta_kafe
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 1799
Rejestracja: 29 mar 2007, 20:59
Lokalizacja: warszawa

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: samanta_kafe » 03 lip 2009, 12:27

marta20wawa pisze: ale chyba ważne jest zeby obydwie osoby były szczesliwe jeśli nie potrafja przy sobie to musza bez siebie. A może ta ostatnia szansa sprawi ze bedziemy naprawe szczęsliwi?

masz zupełną rację - przecież jeśli Ty będziesz nieszczęśliwa to z biegiem czasu i on też będzie.. po co się unieszczęśliwiać..
mi się też wydawało kiedyś, że mam już dość, że lepiej mi będzie samej, szczególnie że mój facet trochę też się pogubił w tym wszystkim. rozeszliśmy się w wielkiej awanturze, po czym po niedługim czasie zeszliśmy spowrotem - ale to było bardziej na zasadzie "planowanego zejścia się" - wiedziałam, że odpoczniemy od siebie i wrócimy ;)
może taki konkretniejszy odpoczynek od siebie by Wam pomógł :-|
27 kwietnia '09 - dr Broma - mentor round 325cc HP PDT_Love_16

Awatar użytkownika
Poli
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 751
Rejestracja: 01 lut 2007, 01:25
Lokalizacja: Dania

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: Poli » 03 lip 2009, 13:04

magdoonia pisze: W moim przypadku to jest tak: serce podpowiada, że mam iść do niego, ale rozum mówi, że lepiej nie :-D
Moja szczerza rada: słuchaj rozumu !!!!, nie serca. Ja sluchalam serca i przez to bylam za dlugo w moim bylym malzenstwie i wiazalam sie z nieodpowiednimi facetami.

Coz, serce powinno isc w parze z rozumem, fakt, ze jest to cholernie trudne, ale naprawde mozliwe oh(s1 .

I ja takze wyznaje zasade, ze nie wchodzi sie do tej samej rzeki dwa razy, trzeba isc na przod i nie ogladac sie za siebie ;) .

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”