marta20wawa pisze:magdoonia pisze:foxxia pisze:
Qrczę, ale to pięknie powiedziane.
Mam nadzieję, że zejdę się znowu kiedyś z moją miłością.
Ach....

to wszystko jest tak bardzo skomplikowane

wszystko co skomplikowane przy odrobinie chęci i dobrej woli może sie ułożyć ( o ile ta osoba naprawde jest tego warta) -powodzenia!
Otóż to. Facet, w którym zakochałam się na maxa, a z którym drogi mi się rozeszły, tak naprawdę to ... nie wiem czy jest wart mojego uczucia.
Nie chcę aby zabrzmiało to egoistycznie, a tak brzmi, niestety. To wszystko jest po prostu zbyt skomplikowane:(
Prawdę mówiąc to, z perspektywy czasu uważam, że to obiekt moich uczuć jest właśnie egoistą i samolubem
Trochę relacja między nami była jak zabawa w kotka i myszkę. On mnie goni ja uciekam, potem na odwrót:)
Na początku naszej znajomości strasznie mnie osaczył i można powiedzieć, że chyba spłoszył, za szybko oczekiwał pewnych zobowiązań i poświęceń. Dla mnie było za szybko.
On oczekiwał ogromnego poświęcenia z mojej strony, ja nie mogłam zdobyć się na rzucenie wszystkiego dla Niego i tak naprawdę realizowanie jego marzeń.
Co prawda miłość wymaga poświęceń i kompromisów, ale czy kosztem własnego życia i marzeń. No nie sądzę abym mimo ogromnego uczucia, którym Go obdarzyłam, tak naprawdę była szczęśliwa nie mając swojego życia.
Czasami słyszy się o kobietach, które poświęcają się dla facetów, tzn facet robi karierę, zarabia kasę, rozwija się, a małżonka dmucha w ognisko rodzinne, zero pracy, własnych pieniędzy, przyjaciół, no bo facet najważniejszy.
Tkwi sobie kobiecina w takim letargu. No i co? Nagle się okazuje, że owszem facet kocha, jak najbardziej, 5, 10, 15 lat ... a potem przestaje kochać

No i babka zostaje z ręką w nocniku, za przeproszeniem. Zostawia ją np.: dla innej kobiety, ciekawszej, może młodszej, z pasjami, z własnym hobby.
Ja uważam, że miłość jest fantastyczna i nieszczęśliwi są Ci co jej nie zaznali, ale mężczyzna i kobieta muszą mieć swoje życie.
Nie wolno poświęcać się dla kogoś (oczywiście w negatywnym znaczeniu tego słowa).
Chodzi mi o to, że nie może być tak, że potrzeby faceta mają stać ponad potrzebami kobiety.
Czy mam rację? Może się mylę. Nie wiem. Każdy przypadek jest inny. Inne emocje. Inne relacje.
Nie potrafię zapomnieć o facecie, w którym się zakochałam i chciałabym abyśmy byli razem, ale nie na tylko i wyłącznie jego warunkach... :)