Kurde a ten szpital niby taki dobry- ludzie specjalnie przyjezdzaja tu z zagranicy prywatnie sie leczyc- ja nie wiem jak sie oni z nimi porozumiewaja skoro po angielsku nawet nie umieja powiedziec ze mama bedzie przewieziona na oddzial po 23- zamiast tego kobita wydukala mi ze mame bedzie w domu o 23

A przed operacja mama miala robiona histeroskopie i abrazje diagnostyczna i po tych zabiegach spedzila dobe w tym szpitalu, to specjalnie ja polozyli z taka Rosjanka co przyjechala z Moskwy tutaj na operacje w sali 2 osobowej za ktora trzeba doplacic 50 euro za dobe (a za jedynke 150 euro) bo oni nie umieli sie z nia dogadac, a kobieta mowila biegle po angielsku- zreszta podobnie jak ja. Dobrze ze chociaz lekarze umieja dobrze mowic po angielsku, bo tak to bym sie nic nie dowiedziala na temat przebiegu operacji i komplikacji.
No ale mama do mnie dzis rano dzwonila- dzis czuje sie swietnie, juz wstawala, myla sie (swoja droga jak mialam praktyki to z pacjentami szlo sie razem do lazienki i pomagalo w myciu a nie sadzalo na stolku przed umywalka i zostawialo samym sobie, tak jak tu :? , ale to moze tak tylko praktykantom kaza, sama nie wiem jak to jest na codzien u nas w szpitalach. Ale ja osobiscie balabym sie pacjentkę po ciezkiej operacji tak sama zostawic w lazience- przeciez moze zaslabnac !).
Takze mam mieszane uczucia co do tej kliniki- olali mnie, po angielsku sredni personel mowic nie umie, ale z drugiej strony mozliwe ze gdyby operacja odbyla sie w Polsce moja mama mogla by juz nie zyc...
Najwazniejsze jest ze czuje sie juz dobrze

No i kwiatki mozna tutaj prznosic pacjentom
Jestem przeszczesliwa z tego powodu

Zaraz do niej jade, a potem na zakupy do Ka De We

Trzeba odreagowac w koncu
