dokladnie...dyskrecja w zanjomosciach jest bardzo wazna...a zreszta czy to wazne co za gwiazda??? ma piekne cycki pewnie jak my!ewawawa pisze:no co Ty? stracilabym kolezanke
nie mozna tak ludzi po nazwiskach
Moderator: Zespół I


...hm...zwiazek albo istnieje albo nie....nie ma czegos takiego jak oficjalne i nieoficjalne zerwanie....kejt_1987 pisze:No to teraz mi powiedzcie Dziewczyny, czy dochowywać wierności przed oficjalnym zerwaniem, skoro w praktyce związek już nie istnieje? Bo nie jestem pewna jak się zachować...
kju3, nie odbierze telefonu. Juz prawie 3 tygodnie temu chciałam zerwać. Ubzdurał sobie "przerwę" do 17. stycznia i koniec, nie odzywa się wcalekju3 pisze:kejt jak sie chcesz umowic bez wyrzutow sumienia, to zadzwon do kolesia i oficjalnie mu powiedz, ze to juz jest koniec
nawet jak nowa znajomosc nie wypali miej satysfakcje z zerwania![]()
Aniołku, nie zostanę w tym związku, bo kompletnie straciłam zaufanie :? I chociaż bardzo mi przykro i tęsknię za nim, to nie będę się starała tego odbudować. Za długo to ja się starałam.Anielicanrw pisze:...hm...zwiazek albo istnieje albo nie....nie ma czegos takiego jak oficjalne i nieoficjalne zerwanie....
Twoje serce niech ci podyktuje....gorzej jesli jednak planujesz pozostac w tym zwiazku...wiec przemysl.

tu masz racje...ciezko jest odbudowac zaufanie...a czasem nawet juz nie warto...ciezko jest odejsc ale wierz mi z czasem kiedy spotkasz odpowiednia osobe...stwierdzisz,ze latwiej jest byc w nowym zwiazku i z czyta karta niz siebie zameczac w starym zwiazku...Jedno zycie mamy...i sobie jestesmy przede wszystkim winne by przezyc je jak najlepiej...nie zyjemy dla czyjejs przyjemnosci...tylko dla samych siebie....kejt_1987 pisze:Aniołku, nie zostanę w tym związku, bo kompletnie straciłam zaufanie I chociaż bardzo mi przykro i tęsknię za nim, to nie będę się starała tego odbudować. Za długo to ja się starałam.
odczekaj do imprezy...i wtedy sama wyczujesz i zobaczysz jak sie sprawy maja....zrob sie na bostwo i baw sie dobrze...poddaj sie troszke nurtowi zycia..tak delikatnie daj sie poniesc...nie mozna sie caly czas kontrolowac...bo wlasnei moze nam umknac w zyciu cos waznego...lub mozemy przejsc obok osoby,ktora wniesie w nasze zycie szczescie...kejt_1987 pisze:a w piątek będziemy razem na imprezie.
aj doczytalam za pozno...ale jest widzisz nas wiecej ,ktore tak mysla...annoush pisze:kejt, kochana, nie jesteś w żadnej kropce, idź w piątek na imprezę i baw się dobrze ze swoim adoratorem.
a co to za totalna bzdura??? Boze co to za wyrachowanie...nie ma przerw w zwiazkach prawdziwych i powaznych...Boze skad sie biora ci faceci..i jeszcze jakas data..to co on ma teraz inna...do 17....testuje....czy jaka cholera????kejt_1987 pisze:Ubzdurał sobie "przerwę" do 17. stycznia
ja kiedys bedac w takim sypiacym sie zwiazku, sama koncowka (jeszcze mnie byly noc wczesniej zostawil samopas w obcym miescie i kraju) polecialam na takiego fajnego francuza co to od tygodnia sie we mnie wgapial i je t'aime'owal. spedzilismy dzika noc na plazy z winem. wrocilam rano do hotelu, od razu do bylego, ze to koniec i dopiero wtedy sie z francuzem przespalam "do konca"kejt_1987 pisze:No to teraz mi powiedzcie Dziewczyny, czy dochowywać wierności przed oficjalnym zerwaniem, skoro w praktyce związek już nie istnieje? Bo nie jestem pewna jak się zachować...