Ja gdybym miala tak zyc jak wiekszosc z was, to wolalabym byc sama! Brak zaufania,wkorw...sie,i przyswajanie mysli "i tak mnie zdradzi" doprowadziloby moj zwiazek na skraj konca... i pewnie dlatego by sie W KONCU to stalo
bo zle mysli przywoluja zle zdarzenia i odwrotnie... Po cholere sie nakrecac skoro jest dobrze! Niektore pisza," jest teraz swietnie ale wiem,ze kiedys mnie zdradzi" i przez to stajemy sie nieufne i podejrzliwe. Nie lepiej jest powiedziec " puki jest dobrze nie ma podstaw by mnie zdradzic"... Jestem tez realistka- to jasne i sama nie wiem co bedzie w moim zwiazku i choc nie mam najmniejszych powodow sie bac to zycie jest jak pudelko czekoladek...nigdy nie wiesz na co trafisz...to mimo to nie dalabym glowy sobie obciac bo to co jest teraz nie musi byc wieczne. Ale po co sobie tym glowe zaprzatac wlasnie teraz ,nie lepiej wziac sie za siebie,byc wciaz atrakcyjna,pewna siebie,zeby maz byl zazdrosny(sposob naszych prababek) i wciaz za nami latal tylko wiecznie zrzedzic i podejrzewac i samemu w ten sposob go wpychac w rece innej...

Facet lubi czuc sie zagrozony,wtedy bardziej pilnuje swojej zdobyczy,bo jako samiec nie lubi gdy ktos "siedzi na jego terytorium"
Kobity szczesliwe TERAZ: ufajcie swoim facetom!!! (nie-bez granicznie) ale robcie to ze zdrowá nutka malej swiadomosci zagrozenia- to jest samozachowawczy instynkt. Kobietki z doswiadczeniem

rozumiem,ze w tym przypadku jest ZNACZNIE ciezej o zaufanie, trudniej jest sie oddac psychicznie w pelni wiedzac ile kiedys za to przeplacilyscie, ale nie robcie ze wszytskich potworow; facet ktory przestanie kochac i szczerze to powie-macie szczescie,natomiast ten ktory przyprawia rogi wraca do lozka swojej zony jak gdyby nigdy nic...dopiero mozecie miec traume..
toxic- tez mialam kiedys faceta,ktory dawal mi powody wkorw...sie ale stwierdzilam,ze niszcze nie tylko zwiazek ale siebie. Stwierdzilam,ze to on byl powodem mojego wkorw, tym co robil,a ze nie chcialam byc wkorwo...bo z tym kobiecie nie do twarzy zasialam mu kopa. I znalazlam nowa przystan gdzie powodw nie mam (choc i tak to czasem robie

ale to juz inna bajka)