She to jest wlasnie dobre pytanie-czyja to wina, ze oni tacy sa....Moj byly to

do kwadratu byl bo cale zycie mamusia i mlodsza(!!!) siostra nad nim skakaly, wszystko za niego i tatusia robily-nawet w kwestiach remontu typu malowanie, tapetowanie

i on byl po prostu tragiczny pod tym wzgledem-tzn nie probowal sie mna wyreczac, ale staral sie wykazac chociaz przede mna, ale byl tak nieporadny, nie zyciowy, ze nie dalam rady i stad nasze rozstanie po 3 latach, bo nie bylam w stanie wyobrazic sobie naszego wspolnego zycia na swoim u boku faceta, ktory gwozdzia nie bedzie umial wbic ani konta w banku sobie zalozyc-kosmos totalny i chlop ewidentnie uposledzony przez matke i siostre. A moj obecny partner to zupelnia inna bajka-od 15 roku zycia praktycznie musial sie usamodzielnic i mogl liczyc wlasciwie tylko na siebie, wiec teoretycznie powinien byc bardzo dobrze zorganizowany we wszystkim a tak niestety nie jest-roztrzepany jest na maxa i tak jak
Blue napisala o swoim-ciagle cos gubi, zapomina, zawsze wszystko w biegu na ostatnia chwile, bo on zawsze ma na wszystko czas-odkad go znam, to taki byl, wiec to nie jest to, ze jest len i woli mi wszystko na glowe zrzucic....on po protu juz tak ma wrrrrrrr...
Ktoras z was tu slusznie zauwazyla, ze te nasze problemy z sexem, to nie jest problem samego sexu jako takiego, ale tego wszystkiego co sie w nas kumuluje przez caly dzien niestety i to nad tym chyba warto by bylo jakos popracowac niz skupiac sie na braku ochoty jako takiej, bo ona moze i by byla, gdyby nie te wszystkie stresy, nerwy calymi dniami, tygodniami w nas sie zbierajace na tych naszych mezow i nie mezow.
Kasia jak nas tak dalej czyta, to juz napewno za maz nie bedzie chciala wyjsc biedna

....a ja mimo wszystko bym chciala, bo nie jestesmy po slubie, ale i tak jak stare, dobre malzenstwo-on nie za bardzo sie pali do tego bo uwaza, ze slub wszystko psuje-ale co tu mozna jeszcze popsuc jak i tak zyjemy jak malzenstwo?? razem mieszkamy, mamy wspolne finanse, wspolnego kota

tylko dziecka brakuje do pelnej rodziny...
Blue to dobrze, ze jestes spokojna i nie czujesz sie jakos zle z tego powodu-moze czas na chwile przemyslenia i smutku przyjdzie jak juz bedziesz miala wszystkie formalnosci i sprawy za soba, bo poki co one zapewne pochlaniaja twoj czas i nawet nie ma kiedy przejac sie ogolem tej sytuacji. Dobrze, ze w UK mozesz liczyc na wsparcie od panstwa, napewno pod wzgledem finansowym bedzie wiec lzej. Powodzenia!