Post
autor: Londyjka » 13 maja 2009, 19:28
katrin123, tak to juz bywa,tesciow sie nie wybiera,ale wiadomo,ze kazdy chcialby byc szanowany...ja juz tu kiedys sie wypowiadalam na temat mojje tesciowej,ktora zupelnie obojetnie podchodzi do mnie i do wlasnego syna,nie istniejemy dla niej-nie powiedziala tego slownie ale tak sie zachowuje.
Opisze tylko teraz,ze przez cala moja ciaze ani razu nie napisala nawet sms-jak sie czuje czy wszytsko wporzadku itp. gdy pojechalismy 3 miesiace przed rozwiazaniem goscila nas jak zwykle moja rodzina, tam oczywiscie tylko kawa i zadnych propozycji noclegu czy malego prezenciku dla nienarodzonego. Wyjechalam z powrotem do uk,zaopatrzona oczywiscie przez moja mame we wszystko(tamta nigdy nie czula sie do niczego zobowiazana,na slub tez ani grosza nie dolozyla tylko i wylacznie moi rodzice,nigdy nawet swojemu synowi nic nie kupila na urodziny czy cos,a kiedys jeszcze przyjezdzalismy z uk z prezentami,ale na szczescie skonczyly sie,i kontakt z nia tez)
napisalismy posrednio do brata mojego meza,ze moja mama przyjezdza pomoc mi przy dziecku,ze jakby chciala cos podac czy cos to ma okazje,ale bez eha...nawet kartki na urodzenie dziecka od niej nie dostalismy,kompletnie nic! To ma byc babcia? Juz mowie nawet,ze nie musi mnie lubic,z wzajemnoscia ja to nawet ciesze sie,ze nie mam z nia kontaktu niz jakby miala mi gderac,ale to jest kurcze niby jej wnuczka...! Corka jej syna!
Nie chodiz mi tez o jakies wielkie prezenty,ale kurcze o znak,o zwykla pamiec,ze to dziecko dla niej istnieje a nie ma jej gleboko...
Nie znam takiej drugiej zobojetnialej,wpatrzonej tylko w siebie baby!!!
"Jeśli szczęście się do nas uśmiecha, trzeba z tego korzystać i starać się mu dopomóc, tak jak ono pomaga nam."Paulo Coelho