Ja na dzien dobry bylam skreslona u tesciowej, bo jej najstarszy syn sie we mnie zakochal i to mnie traktowal jak przyjaciolke, a nie ja (kiedys z nia duzo rozmawial). Przez caly okres chodzenia ze soba i narzeczenstwa, tesciowa byla dla mnie szorstka i nieprzyjemna. Po slubie niewiele sie zmienilo, z tym ze (jak mi sie wydaje) udaje dobra mame. Rozmawialam kiedys ze szwagrem, ktory mi powiedzial, ze jego mama
juz sie pogodzila z naszym slubem

ohhh Ale ona ludzi ocenia po wielkosci portfela (sama ma malo kasy) i tez dlatego bylam nieodpowiednia partia dla jej syna- mimo, ze byla nas 6 (mam 3 siostry) to normalnie zylismy, nie bylismy biedakami, no ale tez nie spalismy na pieniadzach... Nigdy jej nie bylo, jak byla potrzebna. Nie dostalismy od niej prezentu slubnego-nie chodzilo o nie wiem co, ale wypadaloby dac jakas pamiatke. Tak samo do slubu niewiele sie dolozyla. Do pomocy przed i po weselu, tez jej nie bylo (mielismy imprezke na sali, gdzie sami musileismy przystroic i pozniej posprzatac wszystko). Kilka dni przed porodem pojechala do swojej mamy, a przydala by mi sie wtedy jakas dodatkowa pomoc. Jak maz wyjechal za granice, to w ciagu 3 miesiecy jak bylam sama z coreczka, az dwa razy mnie odwiedzila i to wieczorem, jak na nic sie nie przydala (mimo, ze mieszkala 10 min drogi tramwajem) No i od czasu jak wzielismy slub, to swojego drugiego syna zaczela faworyzowac, co juz mnie tak strasznie denerwowalo i smutno mi bylo patrzac na mojego meza. Ja nie rozumie jak sie tak mozna zachowywac. Moze przesadzam, ale sa to takie glupie rzeczy, takie drobnostki, a jak bardzo bola. Ahaa no i zapomnaialam dodac, ze dziweczyny szwagra zawsze traktuje 100 razy lepiej niz mnie

i za co to wszystko? co ja takiego zlego zrobilam?...... I jeszcze jedno- jak przyszla do naszego nowego mieszkania, to nie pwiedziala "no ladnie macie" tylko-"ja bym te szafe dala tam, bo bardziej by pasowalo"

Na szczescie mieszkam w UK
Smutno mi jest nieraz jak pomysle sobie, ze wnuki od mlodszego syna bedzie lepiej traktowac niz nasze......
Chcialabym miec swoja mame za tesciowa, bo nigdy sie nie wtracala w nasze zycie, zawsze byla pomocna, no i od razu zaakceptowala ziecia

mimo, ze jestem pierworodna hehe Oczywiscie nie jest swieta, ale maz nie ma do niej zadnych zastrzezen
Ja przepraszam, ze tak sie wygadalam, ale nie moge nikomu sie wyzalic. Raz kiedys co nieco wspomnialam na ten temat dziewczynie szwagra, to ta wszystko mu wypaplala i poniej byla niezla klotnia z tego powodu.... tak wiec wszystko trzymama w sobie. Nawet mezowi nie chce nieraz mowic, bo szkoda mi go.