hej, to dylemat wielu kobiet. czytalam swoje slowa. wlasnie na czasie. mam aktualnie dosc swojego meza, cala jego osoba mnie denerwuje.Londyjka pisze: Najchetniej bym go
chcialabym tak przyjsc do domu mile zaskoczona...a nie
wszystko przez takie male rzeczy, niby drobnostki, ale zebrac je do kupy i jest jeden wielki chaos.
nie przejmuj sie. poprostu nie sprzataj.
powiem wam cos, glupiego i nie wiem jak to ujac.
to bedzie wypracowanie. :|
ok, zaczynam.
wieczorkiem wskoczylam do lozeczka i jak zwykle-ostatnio, wrzucilam sobie filmik do poduszki, tym razem pt; "twilight".
taka sobie romantyczna opowiesc o wampirkach, ech i co, a to ze dzis siedze caly dzien i ogladam w kolko i w kolko.
dlaczego ja baba po 30-tce, siedze jak zeswirowana nastolatka, podniecona :? , rozmarzona
nie moge sie skupic nad niczym.
wiem, cos ze mna nie tak.
sama nie wiem co. to nie film, ani aktor, to pewien klimat.
brakuje mi ekscytacji, nie wiem, ale czegos napewno, jestem rozmarzona, wspominam stare czasy. rzeczywistosc mnie przygniata.
moze jestem niedojrzala, dziecinna
czulyscie sie kiedys tak, a moze teraz
czuje ze sie dusze. mam ochote wsiasc w samochod i poprostu jechac. niewazne gdzie.
lubie prowadzic. rozluzniam sie. lubie sobie rozwazac podczas jazdy.
lubie samotnosc i lubie patrzec jak mijam ludzi, miejsca. czuje sie wolna.
mysle sobie, pojade do polski, ale nie do domu, gdzies do spa, odpoczac, ale...
dzieci, zajety maz i 100 tysiecy pytan i juz mi sie k**** odechcialo.
zapodajcie jakis wesoly klimat...
...i nie zwracajcie na mnie uwagi...ja sama siebie nie rozumiem aktualnie...










