ROZWÓD - jak to przeżyć....?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Tatiana
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1211
Rejestracja: 07 lut 2005, 15:24

Post autor: Tatiana » 29 sty 2006, 13:37

no wiec wroc do swojego stylu zycia z tamtego czasu! nie zaszkodzi sprobowac, glowa do gory i wez sie w garsc :evil: :wink:

Awatar użytkownika
GAGA
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2314
Rejestracja: 12 sty 2005, 21:11
Lokalizacja: Warszawka pÂłonie :)

Post autor: GAGA » 29 sty 2006, 13:59

No to Megi widzę, że Twój rachunek za tel w tym miesiącu powinien iść mocno wgóre... :D dzwoń do nich wszystkich i umawiaj się :wink: powodzenia.
M³odym ludziom wydaje siê, ¿e pieni±dze s± najwa¿niejsz± rzecz± w ¿yciu. Gdy siê zestarzej±, s± ju¿ tego pewni./ Oscar Wilde
Snobizm jest jak wisienka na torcie - tylko dla wybranych. To rodzaj wtajemniczenia. Wyzwanie rzucone tyranii mas....

Awatar użytkownika
mara
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 4384
Rejestracja: 16 lut 2005, 19:19
Lokalizacja: sin city
Kontakt:

Post autor: mara » 29 sty 2006, 17:38

co do rozwodu- znam to od drugiej strony, jestem dzieckiem rozwodnikow.

ruta, moja mama przez 15 lat zyla w malzenstwie, ktore zabralo jej szmat zycia. nie chciala sie wczesniej rozwiesc ze wzgledu na mnie... kiedy juz bylam na tyle duza by powiedziec jej "mamo, zrob to dla nas" dala rade. i wiesz co? zaczela zyc od nowa, jakby miala druga mlodosc. niestety, moja mama zachorowala i zmarla 3 lata po rozwodzie ale wierz mi, to byly najlepsze lata jej zycia.
jezeli cos sie psuje nie warto reanimowac, masz dziecko i masz dla kogo zyc. chcesz aby pytalo cie kiedys "mamo, a czemu wy z tatusiem sie nie lubicie"? jezeli twoj maz jest dobrym ojcem to zapewni dziecku milosc tak samo jakbyscie byli malzenstwem.
zrob to teraz by potem dziecko nie mialo wyrzutow, ze przez nie ciagnelas to dalej i nie ulozylas sobie zycia...

trzymam mocno kciuki.
Próżność to mój ulubiony grzech...

Awatar użytkownika
szyszunia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1341
Rejestracja: 06 lut 2005, 21:41
Lokalizacja: Wroc‚ław
Kontakt:

Post autor: szyszunia » 29 sty 2006, 20:20

mara pisze:co do rozwodu- znam to od drugiej strony, jestem dzieckiem rozwodnikow.

ruta, moja mama przez 15 lat zyla w malzenstwie, ktore zabralo jej szmat zycia. nie chciala sie wczesniej rozwiesc ze wzgledu na mnie... kiedy juz bylam na tyle duza by powiedziec jej "mamo, zrob to dla nas" dala rade. i wiesz co? zaczela zyc od nowa, jakby miala druga mlodosc. niestety, moja mama zachorowala i zmarla 3 lata po rozwodzie ale wierz mi, to byly najlepsze lata jej zycia.
jezeli cos sie psuje nie warto reanimowac, masz dziecko i masz dla kogo zyc. chcesz aby pytalo cie kiedys "mamo, a czemu wy z tatusiem sie nie lubicie"? jezeli twoj maz jest dobrym ojcem to zapewni dziecku milosc tak samo jakbyscie byli malzenstwem.
zrob to teraz by potem dziecko nie mialo wyrzutow, ze przez nie ciagnelas to dalej i nie ulozylas sobie zycia...

trzymam mocno kciuki.
mara to co napisalam az mi sedruszko scisnelo i jest prawdziwe!

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Post autor: szpaczek » 29 sty 2006, 20:47

Tez to przezylam.Teraz moi rodzice sa naprawde szczesliwym malzenstwem (az im zazdroszcze czasami) ale kiedys bylo strasznie i kiedy mialam 9-13 lat wiele razy prosilam mame zeby sie rozwiodla.Dzieki tym doswiadczeniom latwiej bylo mi podjac decyzje o rozwodzie, nie chcialam zeby moj syn to przezywal.Kiedys uslyszalam cos bardzo madrego : "dziecku bedzie dobrze tylko wtedy kiedy jego mama bedzie szczesliwa"

Awatar użytkownika
wicherek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3419
Rejestracja: 29 maja 2005, 22:38
Kontakt:

Post autor: wicherek » 29 sty 2006, 22:02

szpaczek pisze:.Kiedys uslyszalam cos bardzo madrego : "dziecku bedzie dobrze tylko wtedy kiedy jego mama bedzie szczesliwa"
I z tym mogę zgodzic się w 100% :D
Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa.

Awatar użytkownika
joanna2828
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 699
Rejestracja: 10 kwie 2005, 21:49

Post autor: joanna2828 » 29 sty 2006, 22:14

mara pisze: i wiesz co? zaczela zyc od nowa, jakby miala druga mlodosc. niestety, moja mama zachorowala i zmarla 3 lata po rozwodzie ale wierz mi, to byly najlepsze lata jej zycia.
to jest święta prawda, nawet dla tak krótkiego czasu, ale warto zaznac szczęścia i miłości, nie warto męczyc się w związku, to tak jakby zabijac siebie na raty...... życie jest zbyt kruche i krótkie....

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: bluebeleczka » 19 paź 2010, 18:49

odswierzam temat, laski potrzebuje sie wygadac.
nie mam rozwodu ale jestem w separacji od kwietnia i bede jeszcze przez 1,5 roku, chyba ze wydarzy sie cos co bedzie podstawa do rozwodu, ale jakby nie to jest problemem.
czuje sie ze swoja decyzja dobrze, przemyslalm to tysiace razy i dorastalam do tej decyzji dlugo.
nie bede obrzucac ojca moich dzieci blotem, poprostu sie nie rozumiemy i dazymy do zupelnie innych celow. szkoda ze okazalo sie to tak pozno.
na nieszczescie on sie nie chce pogodzic z sytuacja i robi kolosalne bledy, doprowadzajac mnie do stanow ostatecznych, a przede wszystkim trace do niego resztki szacunku.
przechodzimy teraz przez najwiekszy kryzys, musimy ustalic separation agreement i nie za bardzo nam to wychodzi. on jednego dnia oddalby mi serce ale nastepnego kiedy nie rzucam mu sie w ramiona jest odwrotna pilka. jednego czego pragne to to zeby mi dal spokoj.
najwiekszy moj problem to sprawy organizacyjne dnia codziennego. powiem szczerze ze mam dosc, jestem zmeczona.
mam problem z opika nad dziecmi po szkole, ja pracuje do pozna, w przyszlym tygodniu half term a ja jeszcze nie mam nikogo na ten tydzien do opieki nad nimi, w domu balagan, jestem rozkojarzona, zle spie, ciagle sie martwie ze o czyms zapomne. brakuje mi dnia.
jak to dlugo potrwa.
czy mialyscie takie problemy czy to ja jestem niedolezna?
zawsze sobie daje rade w zyciu i pre do przodu, dlaczego teraz tak ciezko?
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

Awatar użytkownika
magda1600
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3070
Rejestracja: 01 lis 2009, 22:49

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: magda1600 » 19 paź 2010, 19:50

O separacji i rozwodach nic nie wiem, ale moze doradze w sprawie dzieci. Zastanow sie nad pomoca childminder. Nie jestem pewna czy wiesz, ze masz prawo starac sie o dofinansowanie na opieke nad dziecmi. Jest mozliwosc uzyskania do 80% kosztow opieki na miesiac. Opiekunka musi byc zarej w OFSET. Moze to byc tez przedszkole, before/after school club. Najlepiej zadzwon do IR i przedstaw swoja sytuacje. Masz szanse dostac dosc wysokie dofinansowanie, ze wzgledu na to, ze jestes teraz samotnym rodzicem, mozna tez oczywiscie kiedy jest sie w zwiazku, ale wiadome, ze wowczas dochody sa wyzsze. Moim zdaniem childminder to dobre wyjscie z syt., przeciez wiadome, ze musisz pracowac, a taka nianka jest kontrolowana, moze zaprowadzac/odierac ze szkoly. Opiekuje sie dziecmi we wlasnym domu i odstawia samochodem na umowiona godzine.Najlepiej poszperac na stronie Twojego councilu, alb np isc do sure start, town hall-tam mozna dostac liste opiekunek. Powodzenia.
Ważne- Regulamin Forum Beauty w Polsce:
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopic.php?f=26&t=739" onclick="window.open(this.href);return false;
Galeria zamknieta: galeria@beautywpolsce.com
Samouczek: http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 26&t=11210" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Re: ROZWÓD - jak to przeżyć....?

Post autor: bluebeleczka » 19 paź 2010, 20:05

magda dzieki. zapomnialam wspomniec ze moje dzieci maja opiekunke, a raczej dwie i jedna wlasnie poniewaz jest chora nie moze sie juz nimi opiekowac, musze znalezdz kogos lub oddac dzieciaki do after school club. wlasciwie to jest wlasnie problem. mam wyrzuty sumienia ze one sa takie "porzucone" od 7.30 rano do 6.00 wieczorem, a w poniedzialki do 9.00 wieczorem. wszystko robimy w biegu, lekcje, kolacje, sprzatanie.
o benefitach nic nie wiem. zyje w tym kraju kupe lat ale nigdy nic nie pobieralam i jestem zielona. wlasnie postaralam sie o tax credit ze wzgledu na to ze moj maz nas nie wspomaga finansowo od miesiecy i moje pieniadze rozeszly sie z szybkoscia dzwieku. niestety musze przyznac ze sa to raczej marne grosze.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”