Ja poznalam swojego meza na studniowce,bylam tam kelnerka,zauwazylam tego pystojniaka juz na poczatku imprezy ,ale byl z panna ktora wtedy niecierpialam,wiec juz na starcie dalam sobie spokuj,wiedzialm,ze taki mezczyzna i tak nie zwruci na mnie uwage bedac z taka laska(ladna to fakt,ale glupia)ale okazlo sie,ze byl tylko z nia na studniowce tak do towarzystwa ,o 4.00 rano poprosil mnie do tanca,nie moglam uwierzyc,potem odwiozl mnie do domu razem z ta panna,ale najpier odwiuzl ja(oczywiscie laska byla mega zla),a na koncu mnie,pogadalismy i tak sie sponczylo to spotkanie bez zadnej wymiany telefonow,och bylam w sudmym niebie,ale nie dalam po sobie poznac
I tak jestem do dzis juz 11 lat :lol: :lol: :lol: i mysle ,ze tak zostanie do grobowej deski.MOJE CIASTECZKO
