iff pisze:w tym wieku (14 lat) to juz za pozno na wychowywanie...wszytko juz zostalo zrobione ;-) i jesli zadne bledy nie zostaly popelnione (wychowawcze) wczesniej to sie nic nie boj! wszystko bedzie oki! taki okres buntu, proby i naporu trzeba po prostu przezyc...ale pilnowac!
oj sadze ze jest jeszcze duuuuzo miejsca na wychowanie. Wlasciwie to wlasnie teraz nalezy sie do tego przylozyc. Sama dosc mocno przechodzilam okres buntu

Czesto sie klocilam z mama itp. Ale onazawsze umiala sprowadzic mnie naziemie.
Podzielam zdanie Sam.
Ona juz wyroslaz wieku, w ktorym zalezy na tym zeby ja po glowce glaskac. Chce czuc sie dorosla a zarazem chce zeby rodzice jej pomagali nie odwdzieczajac im sie za to
Nagorsze slowa matki jakie mnie mocno wkurzaly i bylam na nia wsciekla ze tak mi truje

: poki mieszkasz u mnie nie bedziesz robic co Ci sie podoba, tylko to co ja mowie, a moich pieniedzy trwonic nie bedziesz na piwo czy papierosy. Chcesz palic to idz i sobie zarob, a skoro bedzie Cie stac na pety to i na ubrania, kosmetyki itp.
A na koniec: a jak Ci sie nie podoba to dojdziesz do 18 i sie wyprowadzaj.
Ostre to bylo ale teraz widze ze dzialalo, choc ja albo jej wtedy sluchac nie chcialam, albo w trakcie komentowalam.
Ale dzialalo jak tak sobie teraz mysle
Aha i mama mnie zapisala na wizyty u psychologa bo ewidentnie czasem nie mialam ochoty z nia dyskutowac
straszny to byl wiek

choc czasem fajnie bylo

hehe
A wiec moja rada. Mniej czulosci, wiecej rygoru.