nesia pisze:viriel pisze:Spokojnie- umnie wszystko juz dobrze. Normalnie chodze, funkcjonuje.
...
Całe szczeście, bo złamanie kręgosłupa to od razu tak nie dobrze sie kojarzy....
Pozdrawiam
Tak, to prawda- bardzo zle sie kojarzy. Ale złamania są różne- ja nie miałam uszkodzonego rdzenia tylko zmiażdżone trzony kręgów, tzw. złamanie kompensacyjne.
Najgorszy był pobyt w szpitalu, kiedy jeszcze nic nie było wiadomo. Musiałam leżeć całkowicie płasko, nie mogłam się ruszać i tylko co chwile, w prześwitach świadomości sprawdzałam czy mogę jeszcze ruszać palcami u stóp.
Jak mofrina przestawała działać to ból był taki którego z niczym nie da się porównać. Oddałoby się wszystko na świecie żeby go nie czuć...
Potem musiałam chodzić w takim gipsowym, a następnie metalowym gorsecie. Miał takie dwie części które opierały się na klatce piersiowej tuż powyżej piersi i wydaje mi się że działało to na nie spychająco w dół- coś jak bandaż po operacji piersi. I tak jak się tym cyckom teraz przyglądam to wydaje mi się że powędrowały nieco w dół, a były w dobrym miejscu
