pozbylam sie manii przesladowczej

wlasciwie to nie wiem jak. zlozylo sie na to kilka rzeczy zapewne. bylo tak:
1. zagralam koncert, 5-ciu gosci mi sie "oswiadczylo", gram zaraz nastepny koncert - bardzo wazny dla nas. bylam w szkole, mialam super zajecia, widze do czego moga mi sie przydac - naglasnianie, studio, mikrofonowanie, kabelki, programy, muzyka, studio, koncerty - to jest sens mojego zycia. wracam do siebie, wracam do swoich pasji, ktore ostatnio stracily na wartosci a teraz odzywaja na nowo! i to mi daje niezly power!
do tego szef mnie docenia w pracy, jestem dobra w calym tym managerowniu klubowym!
2. poszlam z kolega do lozka. mieszka w innym miescie, wiec bez zobowiazan, bylo fajnie, cieplo i milo i juz mi ten sex z zakazanym niepotrzebny. nie mysle juz o nim jak o takim wyjatkowym. mam swiadomosc ze z kim innym tez mozna. chyba po to bylo mi to potrzebne.
(dla wyjasnienia: nigdy wczesniej sie tak rozpustnie nie zachowywalam. zeby tak sobie po prostu isc z kims do lozka zeby sie wyzyc. zawsze byl to jakis tam zwiazek, chocby nawet krociutki, ale byl. a tu nagle wogole jak nie ja. normalnie byloby to dla mnie dziwne, ale jakos wyszlo tak naturalnie. i tez juz czuje ze ten rozdzial zamkniety. nie mam takiej potrzeby)
3. jak ja gralam koncert w wawie, to jego zespol w innym miescie - dostalam z 8 smsow tamtej nocy. odpisalam ledwo na 2 jak wstalam nastepnego dnia i to strasznie skrotowo. nie mialam czasu, zajeta byla, ludzie, goscie, sto laty, granie, sluchanie, zyczenia itd
nie mialam kiedy o nim myslec zabardzo, moze troche ale juz nie rozpaczliwie, raczej calkiem normalnie.
4. podjechal wczoraj do mnie pod dom niespodziankowo, bo sie stesknil ale mnie nie bylo, dodzwonil sie w koncu jak wyszlam ze szkoly, podjechal i podwiozl pod klub. pogadalismy jeszce z godzinke.
i jest tak:
zywie wobec niego cieple i sympatyczne uczucia ale lajtowo bez amoku (bo to czysty zywy amok byl)
troche mi go zal, bo teskni, pisze, szuka okazji do spotkan
zauwazam w koncu wady! ze wyzszy moglby byc, ze wlosy, ze kurtka nie taka, ze wlasciwie to leniwy - hura hura hura! ze juz to widze
powiem tak: jakby nie mial zony, to chcialabym z nim byc i tak
ale ja ma, a ja przestalam byc slepa w koncu i jakos realnie zaczelam to widziec wszystko
i nawet nie wiecie jak bardzo pomoglo mi wypisywanie sie tutaj i Wasze wypowiedzi! wszystkie! od Kochanek, Bylych Kochanek, od Tych co odbily komus kogos i sa szczesliwe, od mezatek Tych co potepiaja, od Tych co rozumieja

. daly do myslenia, pomogly mi "zauwazyc" druga strone, i zrozumiec bardziej moja, dodaly otuchy ze nie tylko mi sie cos takiego przydarzylo i uswiadomily ze dla Innych to tez jest trudne. bo to po prostu bylo trudne straaasznie, w zyciu nie wyobrazalam sobie ze az tak.
Dziekuje Dziewczyny! [smilie=heart fill with love.gif]
z Nim i tak sie spotykam i bede spotykac bo zawiele wspolnych znajomych mamy i wspolnych spraw.
Ale kurcze blade czuje raczej litosc i sympatie a nie pozadanie
aech, a jutro przychodzi do mnie wrozka.
wlasciwie to mialam ja juz odwolac, ale w sumie co mi tam, niech powie co tam taroty i inne numerologie maja na moj temat do powiedzenia
MOJ, nie nasz
jaka sie czuje WOLNA znowu
