Ja swojego męża poznałam w pracy...miałam wtedy 18 latek
Pamiętam ten pierwszy błysk ...

:lol:ukradkowe spojrzenia :D
Na początku zagadnął mnie na korytarzu :lol: akurat mieliśmy przerwę, rozmawialiśmy o zainteresowaniach, itp.
Ponieważ byliśmy nowymi pracownikami w firmie, stara ekipa firmy zaczęła zagadywać coś na temat "wkupnego" czyli mała imprezka w firmie... ciacho kawka itp
A więc następnego dnia z samego rana pojechaliśmy razem do cukierni, ponieważ ja płaciłam za ciacho, Robert nie miał drobnych... i nie miał jak wydać ( koszty miały być podzielone na pół)

więc powiedziałam że nadrobi to następnym razem... :D on zatrybił... czyli zaproponował lody :lol:
Ponieważ jesteśmy z tego samego miasta szybciutko zrobiłam wywiad co i jak :D i okazało się że ma dziewczynę z którą jest 3 lata!!! :twisted:
i to w dodatku ona jest modelką

więc myślę sobie cholera nie mam szans

a zwłaszca że są ze sobą tak długo...
Ale chyba byliśmy sobie przeznaczeni..
ponieważ pewnego dnia czekam na autobus i nagle zatrzymuję się ON i wychodzi z samochodu i pyta : I CO Z TYMI LODAMI ???? :D :D :D
Więc pojechaliśmy na te obiecane...lody( ale wtedy byłam szczęśliwa że nie miał wydać reszty w cukierni...

))
Ponieważ był wtedy cieplutki majowy weekend zaproponowałam aby po lodach pojechać do mnie na kawkę, ale Robert nie bardzo chciał bo się wstydził mojej rodzinki.. bo przecież nie byliśmy jeszce parą, więć głupio tak przyjechać do kogoś i niewiadomo czy to chłopak, czy kolega czy?
Ale ja mu tłumaczę że u mnie pusto ... rodzice gdzieś wyjechali .. więc pojechaliśmy do mnie.... A tu szok , rodzinka zmieniła plany i zaprosili do nas resztę rodzinki...
dziewczyny ale mi było wstyd.... najpierw obiecałam że u mnie pusto a tu taka gromada.., siostra rodzina dzieciaki, rodzice, brat :D :lol:
cdn.