Strona 1 z 4

Wasz facet- pierwsze : spotkanie-randka-całus- ;-)

: 09 maja 2005, 11:48
autor: Gosc3
W jakich okolicznościach poznałyście swoich partnerów :?:

Poprzez wspólnych znajomych- na randce w ciemno- szukając w internecie- a może znaliście się z nim od lat/podstawówka,liceum,studia/ :?:

Jak długo trwa Wasz związek :?:

Po latach "chodzenia" długo oczekiwany pierścionek zaręczynowy błyszczy na serdecznym palcu :?: :D

A może znaliście się dość krótko- i wiedziałyście-że to TEN właśnie- JEDYNY :?:

: 09 maja 2005, 12:09
autor: małgośka
Ach...te czasy :oops:
poznaliśmy się przed moją maturą i wcale nie miałam ochoty się z kimkolwiek wiązać. Wiedziałam, że wyjeżdżam do Włoch i rok mnie nie będzie. Na pierwszą randkę poszłam nieumalowana, w dżinsach i tak od niechcenia. Z nastawieniem na NIE. I co? D... Co ma być, to będzie i jest :!: :!: :!: poczekał ten rok, chocaż lekko nie było. teraz jesteśmy ósmy rok razem i piąty jako mąż i żona. I cieszę się z tego bardzo :!:

: 09 maja 2005, 14:40
autor: Valentina
to było 19 maja...6 dni po moich 18-tych urodzinach... była śliczna pogoda, więc poszłam z przyjaciółką na spacer, spotkałyśmy kolegę, stanęliśmy chwile pogadać i zaraz nadjechał On... zatrzymał się (bo to był akurat dobry przyjaciel tego znajomego, z którym właśnie rozmawiałam i bywał u niego prawie codziennie i mimo tego ,że blisko mieszkam, to nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy, aż do tego dnia :wink: ...) wysiadł... i mnie po prostu trafiło :shock: ... robiło mi się na przemian raz gorąco :oops: ...raz zimno... serce zaczęło mi walić jak oszalałe :wink: ... zakochałam się od pierwszego wejrzenia :oops: dziewczyny może uznacie mnie za wariatkę :wink: , ale w tym momencie wiedziałam, że właśnie z tym mężczyzną chcę spędzić resztę życia, mieć z nim dzieci, on i żaden inny :!: ...jego trafiło tak samo :D zanim kolega zdążył nas sobie przedstawić, to my już się umówiliśmy na wieczór na dyskotekę :lol: i od tej chwili byliśmy nierozłączni... od ponad czterech lat mieszkaliśmy razem, mieliśmy tyle planów na przyszłość, żadnych problemów, byliśmy najszczęśliwsi na świecie, przez te wszystkie lata nasze uczucie ani trochę nie osłabło, wciąż było tak wielkie, gorące i szalone jak w ten dzień kiedy się poznaliśmy... nie widzeliśmy świata poza sobą... cały czas chcieliśmy być blisko siebie i byliśmy ...nawet w tym przeklętym dniu gdy śmierć mi go zabrała, darując mi życie...:cry: ...i co z tego... jak On był moim życiem...
...mija już 4 i pół miesiąca, odkąd nie ma mojego Słoneczka... jest w moim sercu... sercu... za dużo powiedziane... tam jest już tylko krwawiąca rana... niedługo 19 maja ...to by była nasza 6 rocznica :cry:
...wierzę, że on cały czas jest przy mnie...

: 09 maja 2005, 16:31
autor: Gosc4
:roll:

: 09 maja 2005, 16:33
autor: Gosc4
Valentina, poryczałam się :cry: dopiero 4,5 miesiąca? jak Ty żyjesz w ogóle? :shock: ja bym chyba umarła :(

: 09 maja 2005, 17:30
autor: Valentina
Sugar...
ja nie żyję... ja się zatrzymałam w jednym momencie...
w dalszym ciągu mój rozum tego nie pojmuje, że już go nie ma i nie będzie, że to już KONIEC...
Żyję tak, jakby był przy mnie, gotuję to co on lubił, patrzę na jego zdjęcie, mówię do niego...na łóżku po jego stronie, do tej pory nawet na centymetr nie przesunęłam kołdry, bo ona leży dokładnie tak, jak on ją odsunął gdy wstawał z niego po raz ostatni :cry: ...
...nie potarfię inaczej...

: 09 maja 2005, 17:41
autor: szyszunia
Valentina, mnie twoja opowiesc bardzo scisnela za serce i az smutno mi sie zrobiło. Juz wczesniej pisalas o swoim "przypadku"(przepraszam ze tak to okreslilam ale tylko to mi do glowy przychodzi),ja go czytałam i doszlam do pewnego wniosku a nawet to moja (ostatnio)dewiza zyciowa:
SPIESZ SIĘ KOCHAC BLISKICH, BO TAK SZYBKO ODCHODZA!!! :|

: 09 maja 2005, 19:27
autor: bellissima
Valentinko popłakałam sie czytając Twoją historię.Czytałam i oczyma wyobraźni widziałam idealny związek,gdy przeczytałam o śmierci Twojego ukochanego coś mnie ścisnęło za serce i płacze do tej pory.Bardzo Ci współczuje.Życie jest takie kruche,można robić mnustwo planów,z góry na dziesięć lat naprzód a w jednej minucie to wszystko może nam zostać odebrane a potem zostaje tylko smutek,że gdy miałam kogoś kochać,kochałam za mało.Liczy się to co jest tu i teraz.Dziś a nie za 10 lat...

: 09 maja 2005, 20:40
autor: Valentina
Kochane...

Bardzo Was przepraszam, że wprowadzam tu dołujący nastrój...
...zżyłam się tu z Wami na forum... ...i wystarczy tylko, że jak zacznę o nim myśleć, mówić czy pisać to nie mogę skończyć... moja głowa jest przepełniona wyłącznie myślami o nim... i często też wściekłością na ten okrutny los... nawet nie mam czasu na to, aby się denerwować operacjami, które są przede mną... w każdej minucie mojego życie jest tylko ON...
...po prostu nie mogę pisać na tematy, które od razu kojarzą mi się z nim... ...tak bedzie lepiej dla mnie, bo gdy tak ciągle i bez końca przypominam sobie to wszystko, co złego stało się w moim życiu, to po prostu jeszcze bardziej nie radzę sobie z tym i to wszystko mnie przerasta... ...a z drugiej strony nie chcę wprowadzać tu smętnego nastroju, bo jeszcze chwila... i mnie pogonicie z forum :wink: ...
...tak więc teraz już posty tylko i wyłacznie na temat op. :wink:
Pozdrawiam

: 10 maja 2005, 11:53
autor: Gość
Valentinka- Trzymaj się :!:


My z moim ukochanym znamy się od podstawówki, oj -przepraszam od zerówki, nie pamiętamy się ,ale chodziliśmy razem do zerówki, a na pierwszy całus musiał się naczekać, ale mówi,że się opłacało.Ale się rozmarzyłam... ciagle się w sobie od nowa zakochujemy 8)



Pozdrawiam Wszystkie Zakochane Pary :)