Kiedyś robiłam sobie guam i mój mąż mi pozazdrościł, że będę taka śliczna, szczuplutka i ujędrniona...no to też mu zrobiłam.
Uciaprałam jego brzuszek (kazał zaznaczyć, że już tego brzuszka nie ma

)błotkiem, owinęłam folijką i wpakowałam pod kocyk. Po 5 min. zaczął wyć, że go piecze, że on już woli być brzydki i gruby, i że baby są pieprznięte, że się tak dobrowolnie katują. Musiałam zmyć (tylko zmarnowałam preparat

), ale od tego czasu z szacunkiem patrzy na moje zabiegi

:lol: :lol: