Strona 1 z 27

Zostawil mnie :(

: 08 sie 2005, 15:14
autor: OMEGA
Czuje sie jakbym byla cieniem czlowieka :cry: , nie mam sily wypowiedziec ani jedngo slowa a lzy ktora leja sie ze mnie zaslaniaja mi wszystko... :cry: Nie zostawil mnie bez powodu, jestem beznadziejna, zachowalam sie okropmnie i musze poniesc tego konsekwencje.. Kocham go, on mnie tez, ale tak juz musi byc... :cry: :cry: :cry:
Tyle lat ze soba i nagle budze sie i wiem, ze nie moge nawet do niego zadzwonic :( Oddalabym caly swiat aby moc sie tylko do niego przytulic.. :( :cry: Nie wyobrazam sobie zycia bez niego, nie wyobrazam sobie, ze moge byc z kims innym, nikt mi go nie zastapi, nie wierze, że ktoś inny moglyby być dla mnie taki dobry... Jeszcze bardziej od tego, że się rozstajemy boli mnie to jak sie zachowalam, jak go zranilam :cry: i pewnie jaki niesmak po sobie zostawilam w jego serduszku.. a moje serce peka w pól.. Nie wiem co mam ze soba zrobic, nie potrafie przestac plakac :( Wzielam pare dni wolnego od pracy...siedze w domu i nie moge znaleźć sobie miejsca. Nie wyobrazam sobie jak ja moge żyć bez niego.. :cry: .a najgorsze jest to, że nie ma odwrotu, już nie będziemy ze sobą ;( Spedzalismy ze soba tyle czasu...widzielismy sie prawie non stop, teraz nawet idac do kuchni nie potrafie sama zrobic herbaty... Czuje jak mnie rozrywa ze smutku, czuje jakby mi pekalo serce i pluca, wszystko mnie szarpie...tak mi źle... ;(
Przepraszam jeśli zaśmiecam forum...

: 08 sie 2005, 15:25
autor: Gość
Omega,

ale co sie stalo...... :?: :roll: z twoejgo powodu sie rozstaliście.... :?:

rozumiem, co czujesz ....ze jestes zalamana ...wspolczuje... :(

ale nie da sie naprawic...pogadac jeszcze...moze cos da sie zrobic :roll:

: 08 sie 2005, 15:32
autor: mleczna krowa
Jeżeli ty go kochasz, a on kocha Ciebie, to musisz walczyć o to uczucie... :!: nie wiem co takiego się stało, ale myślę że jeżeli to prawdziwa miłość to wszystko da się naprawic, wybaczyc i zapomniec...

Zycze powodzenie i niezałamuj się, wszystko będzie dobrze... :wink:

pozdr.

: 08 sie 2005, 16:00
autor: OMEGA
Jestem beznadzieja...nie docenialam go...tyle razy klucilismy sie z powodu mojego charakteru i tego jak sie zachowuje ostatnio i przegielam po raz kolejny..juz bardziej zranic go chyba nie moglam..:( tak mi smutno... Bardziej od tego rozstania boli mnie to jak go zrnilam, przeciez on mnie tak kocha a ja go tak zranilam..:( i wcale sie nie dziwie,że on nie chce ze mna być.... Powiedzialam tyle przykrych rzeczy..chcialabym cofnac czas...Juz nawet bym wolala rozstac sie z powodu zdrady ktora na szczesie ominela Nasz zwiazek, bo ani ja go nie zdradzilam ani on mnie... bylismy para prawie idealna...juz byly plany co do slubu..
On mnie nigdy nie zranil, byl idealem..jest szczery, lojalny, czulam sie przy nim tak bezpiecznie.Jest jedyna osoba na tym swiecie ktora mnie zna na wylot i wie jaka jestem naprawde.
Ostatnio jestem strasznie klutliwa i nerwowa, czepiam sie wszsytkich o wszystko, nie wiem czemu tak jest, a z nim spedzam najwiecej czasu wiec wszystko odbijalo sie na nim...zwracal mi nie raz uwage, że źle sie zachwouje, zebym się opanowywala..nie rozumiem jak moglam sie tak fatalnie zachowac..i do tego ten alkohol.. :( Powiedzial, ze z kazda klutnią zabijam jego uczucie do mnie,że ma dosyc.. ale zebym pamietala, że wiele dla niego znacze, ze przez dlugi czas napewno nikt w sercu nie zajmie mojego miejsca..
Spedzilismy ze soba tyle lat.. tyle dobrych i zlych dni...bylismy tacy zakochani.. on tyle dla mnie poswiecil..zrezygnowal z tye rzeczy...z tylu planow zyciowych aby tylko byc przy mnie a ja tak to zpapralam..nigdy sobie tego nie wybacze.. tyle mielismy planow na przyszlosc...nawet jeszcze na te wakacje.. mialo byc tak pieknie...myslalam, że spedze z nim cale życie..zresztą on myślal podobnie..
Dzwonilam przed chwila do niego...ma taki smutny glos.. a zarazem taki trosze oschly...juz nigdy nie uslysze z jego ust ''czesc Sloneczko, Dzióbku, Niunia, Skarbie...itd :( '' odebral i spytal co chce..spytalam czy mozemy sie spotkac i pogadac.. powiedzial, że nie wie czy jest o czym :( i,że nie ma sily sluchac moich tlumaczeń i tego,że się zmienie. Powiedzial,że jest taki zraniony, że nie ma już sily..i, że moze decenie go tak naprawde jak mi go zabraknie... i, że może wieczorem na chwile sie spotkamy... aż się boje,... nie wiem co mam mówić :(
Nie wierze w to co sie stalo :( Nie dociera to do mnie :( Rozstalismy sie wczoraj, cala noc nie spalam, plakalam. Dzisiejszy dzień dla mnie nie istnieje..jakis wirtualny mi się wydaje... :(
Boje się patrzeć w przyszlość :( Boj się jutra...boje się żyć bez niego..przecież życie bez niego nie ma sensu :( :( :(

: 08 sie 2005, 16:08
autor: Alma
:(
Musisz być dobrej myśli. Jak tyle czasu byliście razem to musicie dać sobie jeszcze jedną szansę. Życzę powodzenia wieczorem. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Czasami takie rozstania (byle nie za dużo) wzmacniają potem związek.
Trzymaj się

: 08 sie 2005, 16:15
autor: OMEGA
Mam w domu jego bluze..tule sie do niej i czuje jego zapach :( ale dzisiaj pewnie bede musiala mu ja oddac :( Chcialabym aby to bylo możliwe, żeby jego zapach zamknąć w jakiś pudelku... Wyobrażam sobie, że dzisiajszy ból jaki czuje, jest niczym w porównaniu do tego co będzie jutro gdy bede musiala oddac mu wszystkie jego rzeczy i zabrać od niego swoje :( to będzie straszne... :( :( :(

: 08 sie 2005, 17:32
autor: Valentina
OMEGA pisze: może wieczorem na chwile sie spotkamy... aż się boje,... nie wiem co mam mówić :(
...wieczorem wszystko się ułoży...

Omega ...główka do góry... :wink:

: 08 sie 2005, 17:46
autor: shilo
Czytajac twoje slowa widze siebie dokladnie 10 miesiecy temu, rozstanie po 7 latach z osoba ktora byla dla mnie wszystkim byla dla mnie katastrofa, runelo cale moje zycie, plany, marzenia i cele, nie potrafilam sama funkcjonowac, czlowiek ktoremu bezgranicznie ufalam odszedl bo nie umialam uszanowac naszej milosci i tez wyzywalam sie na nim gdy mialam problemy ze soba. Zalozylam temat o depresji do ktorego nikt na razie sie nie wpisal - moze na szczescie bo nie zycze nikomu aby przezywal to co ja wtedy przezywalam. Nie oskarzaj sie bo to nic nie zmieni jesli mu zalezy to bedzie chcial rozmawiac z toba, troche sie pogniewa ale w koncu wybaczy, u mnie niestety bylo inaczej wprost powiedzial ze nie chce juz ze mna byc wyprowadzil sie i nie chcial spotykac. Obwinianie sie wpedzilo mnie na samo dno rozpaczy, nadzieje jakie sobie robilam probujac sie do niego dodzwonic zniszczyly mnie.
Wiem ze jakkolwiek chcialabym Cie pocieszyc to nie ukoje Twojego serduszka dlatego tylko sciskam Cie mocno i jestem z Toba!!!!!

: 08 sie 2005, 19:05
autor: Dominicana
OMEGA jest mi bardzo przykro że Cie to spotkało...ja niesety jestem w podobnej sytuacji, mój zwiazek umiera na moich oczach :cry:
juz nie wiem co robic czy walczyc czy nie, w pazdzierniku stukneło by nam 4 lata... ale to jest juz chyba agonia naszego zwiząku...u mnie zaczeło sie tydzien przed moja op i trwa cały czas :cry:
mam juz tego dosyc ale boje sie powiedziec ze to koniec bo cholernie sie boje samotności, nie wyobrażam sobie tego :cry: "on" traktuje mnie jak kolezanke z podstawówki albo z podwórka, jest mega obojetny. po op widzał mnie 2 razy...

sama nie wiem co robic, ale Tobie zycze jak najlepiej, skoro go tak bardzo kochasz to zrób wszystko żeby go odzyskać :!:

: 08 sie 2005, 19:14
autor: OMEGA
Dominicana pisze:OMEGA jest mi bardzo przykro że Cie to spotkało...ja niesety jestem w podobnej sytuacji, mój zwiazek umiera na moich oczach :cry:
juz nie wiem co robic czy walczyc czy nie, w pazdzierniku stukneło by nam 4 lata... ale to jest juz chyba agonia naszego zwiząku...u mnie zaczeło sie tydzien przed moja op i trwa cały czas :cry:
mam juz tego dosyc ale boje sie powiedziec ze to koniec bo cholernie sie boje samotności, nie wyobrażam sobie tego :cry: "on" traktuje mnie jak kolezanke z podstawówki albo z podwórka, jest mega obojetny. po op widzał mnie 2 razy...

sama nie wiem co robic, ale Tobie zycze jak najlepiej, skoro go tak bardzo kochasz to zrób wszystko żeby go odzyskać :!:
Dominicana, ale czy u Ciebie to jest tylko strach przed samotnością i uczucie, że jestesteście ze sobą z przyzwyczajenie? Czy wyobrażasz sobie życie bez niego za 10lat? Czy chodzi o poczucie bezpieczeństwa w zwiąku jakiego Ci bedzie brakować czy chodzi wlasnie o tego faceta bo on jest tym jedym jedynym?
Wiesz, jezeli chodzi o moj zwiazek to zaraz się okaże..o 20:00 mamy się spotkać. Narazie przygotowywuje się na rozmowe co chce mu powiedziec. Napisalam nawet liścik:(, bo przez lzy pewnie nie za wiele powiem..:( Nie bede go namawiac aby ze mną byl bo znam jego charakter..(nic na sile) Po postu chce abysmy pogadali tak normalnie. Sama nie wiem czy walczyc, bo ten zwiazek juz nie bedzie taki sam:(, ja juz ten zwiazek tak zniszczylam, że np. teraz gdyby on mi dal szanse i coś np. za tydzień mialoby pójść na tak, to nie wyobrażam sobie tego. Kurcze, nie wiem jak to wszystko wyjaśnić, mam mętlik w glowie. Napisze coś jutro..
Fajnie, że tu jesteście.