no i sie umowilam
... jestem juz po

najlepsze takie od strzalu "umowienia"
myslalam, ze zejde tam na tym samolocie po pierwszym "ukluciu"
w ogole to mi sie juz niedobrze zrobilo, jak dr mi ob wyciagnal, zamontowal rozwieracz i wnetrznosci mi zdezynfekowal, poczulam cieplo, takie wylewajace sie...

pierwsze "uklucie"... zyje, drugie "uklucie" - ledwo zyje, 3 "uklucie"- odplywam

...samolocik sie wyplaszczyl, za chwile juz wisialam glowa w dol... magiczna woda do picia przywracajaca zycie, zmierzenie cisnienia... 110/80... zyje, mozna posadzic

szybciorem sie to odbylo, od momentu wejscia do poczekalni... do wyjscia na ulice, trwalo to wszystko cale 30 minut
a na dzien dobry jeszcze skurczyk mnie w nozce zlapal i dr mnie na fotelu naciagal zanim do dziela przystapil
wizyte kontrolna mam za 5 tygodni, potem kontrole co pol roku
w tej chwili samopoczucie mam jak podczas intensywniejszego @, i takowy akurat mi sie tym razem przytrafil (miewam/miewalam takie ok raz na kwartal), wiec nie czuje nic nadzwyczajnego
aha, 15 minut sie spoznilam oczywiscie, bo trase mialam nieciekawa do pokonania, auto zostawilam na postoju taxowek

i w zwiazku z tym maly bonusik w postaci kary 15 € za zle parkowanie doszedl jeszcze
ufff... mam to juz za soba
edit: jakies dziwne dolegliwosci mam...

czy to normalne i zniknie ?
jakby lewy jajnik dawal znac o sobie, jakby cos go uciskalo, to nie jest tradycyjny bol, takie tepe rwanie, pojawia sie i znika...

ogolnie niefajnie sie z tym czuje...

ja w zyciu przy @ nie mialam czegos takiego, zazwyczaj zapominalam, ze go mam, czasem nawet zapominalam, ze ob musze zaaplikowac
