A ja zauwazylam u siebie pewien paradoks.
Mianowicie mnie osobiscie nie podobaja sie chude, szczuple dziewczyny. Owszem , na zdjeciach wygladaja slicznie, ale gdybym byla mezczyzna, wolalabym zatopic sie nieco w ciele swojej kobiety, miec ja za co zlapac i tego typu sprawy. Lubilabym poczuc,ze moja kobieta ma cialko.
Paradoks polega jednak na tym,ze mimo, iz nie podobaja mi sie szczuple dziewczyny, sama daze do bycia szczupla. Z kilkoma ndprogramowymi kilogramami ( ktore u innych wydawalyby sie byc apetyczne)- ja czuje sie nieatrakcyjnie i trace pewnosc siebie.Mimo,ze obiektywnie rzecz biorac widze, ze facetow wlasnie kreci to,kiedy mam wiecej tego ciala na sobie, kiedy ta pupa jest pelniejsza , niz to kiedy jej nie ma:(
I jak tu zyc?:/ Normalnie nie wiem czy ja kiedys odnajde w sobie jakies porozumienie co do tego, o czym powyzej:(
Ja wiem,ze problem ten godny nastolatki, ale to nie tak,ze zyje nim na co dzien. Po prostu twki gdzies to we mnie, a poniewaz zerknelam na temat tego watku, pomyslalam sobie,ze i ja dorzuce cos od siebie
