Moje spostrzezenia sa takie
a) lepiej zapobiegac niz pozniej leczyc.Sa skrajne przypadki chorych psychicznie zdradzaczy (zly ojczym bil matke?) ale na ogol facet dopuszcza sie zdrady jak w zwiazku sie cos psuje.No i wybaczcie drogie Panie ale zwiazek sie buduje minuta po minucie a nie od Swieta.

Jak rozmawiam z facetami mowia np.moja zona jest zbyt pruderyjna dlatego mam kochanki.Pyt zono,dlaczego jestes zbyt pruderyjna??A moze w takim razie macie rozne temperamenty...jesli tak jest to po co sobie gitare zawracac???To jest kwestia najwazniejsza -zgranie seksualne-jesli nie jestes rozpalona kotka ociekajaca seksem to nie bierz sie za faceta,ktorego lozko oprocz lodowki jest ulubionym miejscem. :lol: I odwrotnie.Jesli jestes wulkanem seksu-zostaw w spokoju tego milego pana z biurka obok,ktorego strefa erogenna zaczyna sie na klawiaturze a konczy na monitorze. :lol:
b) trzeba duzo rozmawiac o zdradzie,naprawde...Trzeba ja tez przezyc obustronnie,chociaz ja musze przyznac ze przezylam ja tylko jednostronnie.Tzn nikt mnie jeszcze nigdy nie zdradzil

Odzedl do innej owszem -ale nie zdradzal/nie zdradzil.Mam 1000 % pewnosc.Poza tym jesli chodzi o moja godnosc to walcze zaciekle o nia jak przystalo na kobieta boksujaca :lol: :lol:
c) zdrada powinna byc karana prawnie :twisted: Strasznie wykoleja ludzi i trzeba o tym pamietac ze nie kazdy "spada na 4 lapy".
d)empatia jest tu bardzo przydatna

Papieros skraca zycie o 9 minut.Seks wydluza je o 15 minut.Walczmy seksem o nasze zycie!