Post
autor: ANGEL1977 » 27 sty 2006, 11:30
Witam Was dziewczeta,
Pomyslałam podzielę się swoimi doświadczeniami , przemyślniemi zapewne to co opisze bedzie co dla niektórych niezrozumiałe ale niestety niektóre z nas pakują sie w podobne sytuacje niezależnie od ich woli.
Pierwszy mój mąz (teraz były) to alkoholik i hazardzista potworny tyran szkoda słów zawsze wszystko spoczywało na moich barkach dom , zarabianie pieniędzy dbanie o rodzinę itd. no i oczywiście ratowanie naszego małżeństwa prowadzanie go do AA itd. Wszystko skonczyło sie gdy juz poprostu nie wytrzymałam po problemach z własnym zdrowiem gdy jeszcze dowiedzialam sie ze mnie zdradza próbowałam odebrać sobie życie - wiem straszna głupota zwłaszcza że miałam maleńkiego syneczka (teraz się pukam w głowę).Zapewniam was nie wiem skad mnie siły naszły ale dałam rade i jakoś było nawet nieżle wam powiem. Miałam dobrą prace, pospłacałam długi męża zaczełam zyć tak jak powinno się życ w spokoju i wreszcie bez stresu.
Przejde dalej, poznałam mojego teraz obecnego męża, spotykaliśmy sie i było pięknie postanowilismy zamieszkac.Niestety byłam tak zakochana że niczego nie dostrzegałam jego notorycznych wyjazdów , wyłączonej , komorki itd.Charakter jego pracy mógł na to wskazywać że czesto jest nieobecny ale wiecie np. wyjazd w nowy rok to zawsze podpada.Przypadkiem wzięłam komórke to mojego zestawu głośno mowiacego do auta nokie stara mojego juz teraz meza i co sie okazalo mial KOTKA!. Postanowilam ze wezme detektywa ktory udowodni to co bylo moim przypuszczeniem.Więc nic nie mowiąc podszyłam sie pod przedstawiciela telefoni zadzwonilam pod numer zdobylam adres.Pan którego wynajelam porobil zdjecia i mialam juz pelen przekroj jego wyjazdow.Plan juz mialam uknuty, zadziwie was , podobały mu sie pewne butki szyte recznie poprostu marzenie.Postanowilam wysłać w prezęcie jeden bucik do KOTKA a drugi na nasz domek czyli do mnie:)Wiedziałam ze znow na weekend ma wyjechać mialo to byc w piatek wiec wysłałam.Nastepnego dnia podjechalam do jego firmy zawolalam go do auta wszystko mu powiedzialam, pokazalam, poprosilam jeszcze o jego telefon i pokazalam mu jego pilne wyjazdy, same smsy do kotka.Powiedzialam mu wtedy w samochodzie ze może wyjsc i zabrac sie z mojego zycia. Nawet wam powiem nie darlam sie, a jestem furiatka poprostu pelen profesjonalizm i spokój nie spodziewałam sie ze swojej strony takiej reakcji.Spotkaliśmy sie w domu własnie tego samego piątkowego dnia i wtedy przy mnie zadzwonil do mnie byl w takim szoku ze cos.Powiedzial jej ze jej nie kocha ze jezdzil do niej nie wie dlaczego ze ma kogos kogo kocha o o tym nie wiedzial ze nie chce mnie stracić itd.Ponadto po wielu rozmowach i wszelkich dywagacjach powiedzial mi ze nie wie dlaczego jeździł, jezdzil tam do niej jak mu sie zachciało przezyc "kureski seks" .Wiele czasu minelo jestesmy razem choc naprawde wiele czasu uplynelo zanim zaczelismy normalnie rozmawiac i za nim mu wybaczyłam.Teraz jestem najszcześliwszą kobietą nie żaluje ani chwili i tego ze postanowilam dac szanse i zapomniec.Zapomniec sie nie da ale sznse warto bylo dac.Obecnie moj maz jest cudownym czlowiekiem zawsze sie puka w glowe jak prawie mnie stracil jest kochany dba o nas i o nie swoje dziecko ale z 1 malzenstwa. Wszystko jest inaczej nigdzie sam nie wyjezdza wszedzie chce byc ze mna i teraz jest odwrotnie boi sie ze kiedys bede chciala zrobic to by pokazac mu jak mozna cierpiec.
Wszystkim osoba które kochaja wiedza ze to ta druga połówka mowię warto spróbować ponownie, lecz obie strony musza tego bardzo chcieć.
Pozdrawiam.[/img]