Był sobie facet, niedorajda życiowa - żona go robiła w jajo, dzieci nie lubiły, kiepska praca, 20 lat bez awansu, bez pieniędzy itd,. Dla kolegów popychadło. Któregoś razu idzie przez las - patrzy, a na drodze siedzi mała żabka i mówi do niego: - Znam Cię. Znam twoje problemy - wiem, że jesteś dobry...